Po upadku Termopil wojska Kserksesa wkroczyły do Attyki, a opuszczone Ateny zostały zdobyte i spalone. Persowie mieli przewagę na lądzie oraz liczniejszą flotę. Grecki sojusz pozostawał jednak podzielony, a część dowódców chciała wycofać okręty w stronę Koryntu. Temistokles przekonał sprzymierzeńców, że właśnie wtedy należy przyjąć bitwę — na wodach tak ciasnych, aby siła imperium stała się dla niego obciążeniem.
Druga perska wyprawa dotarła do Aten
Najazd Kserksesa z 480 roku p.n.e. był kolejnym etapem długiego konfliktu między imperium Achemenidów a częścią greckich polis. Dziesięć lat wcześniej armia Dariusza I poniosła porażkę w bitwie pod Maratonem. Nowa wyprawa została przygotowana na znacznie większą skalę. Perski władca zgromadził wieloetniczne siły lądowe oraz flotę tworzoną między innymi przez Fenicjan, Egipcjan, Cypryjczyków, mieszkańców Cylicji i greckich miast pozostających pod perską kontrolą.
Grecy próbowali zatrzymać przeciwnika jednocześnie na lądzie i morzu. Wojska obsadziły wąskie przejście pod Termopilami, a flota działała w pobliżu przylądka Artemizjon. Obie pozycje miały się wzajemnie uzupełniać. Dopóki armia blokowała marsz Kserksesa, okręty sprzymierzeńców mogły utrudniać Persom przemieszczanie się wzdłuż wybrzeża.
Po przełamaniu obrony Termopil utrzymanie pozycji morskiej na północy straciło jednak sens. Grecka flota wycofała się w stronę Salaminy, wyspy położonej u wybrzeży Attyki.
Większość mieszkańców Aten ewakuowano na Salaminę, Eginę i do Trojzeny. Persowie zajęli niemal opuszczone miasto, zdobyli Akropol i spalili znajdujące się tam zabudowania. Dla Ateńczyków flota przestała być jednym z kilku narzędzi obrony. Stała się podstawą dalszej walki polis, której terytorium znalazło się w rękach przeciwnika.
Grecki sojusz był bliski rozpadu
Zgromadzenie okrętów pod Salaminą nie oznaczało jeszcze, że sprzymierzeńcy zgodzą się walczyć właśnie tam. Dowódcy z Peloponezu chcieli odpłynąć w stronę Przesmyku Korynckiego, gdzie budowano umocnienia mające zatrzymać perską armię. Obawiali się, że bitwa w pobliżu wyspy może zakończyć się odcięciem floty od drogi odwrotu.
Temistokles oceniał sytuację inaczej. Wycofanie się pod Korynt groziło rozpadem koalicji, ponieważ przedstawiciele poszczególnych polis mogli zabrać własne okręty do obrony rodzinnych wybrzeży. Ateński polityk rozumiał również, że na otwartym morzu liczniejsza flota perska zyska większą swobodę manewru i możliwość oskrzydlenia przeciwnika.
Formalnym dowódcą sprzymierzonych sił morskich pozostawał Spartanin Eurybiades. Największy kontyngent wystawiły jednak Ateny, dlatego głos Temistoklesa miał ogromne znaczenie. Ostatecznie Grecy pozostali pod Salaminą, choć decyzja zapadła w atmosferze sporów i wzajemnej nieufności.
Temistokles wykorzystał pewność Kserksesa
Wąska cieśnina między Salaminą a wybrzeżem Attyki dawała Grekom szansę, ale Persowie nie musieli podejmować tam walki. Mogli spróbować blokady, podzielić siły albo poczekać, aż konflikty między sprzymierzeńcami doprowadzą do rozpadu ich floty. Temistokles potrzebował więc sposobu, by skłonić Kserksesa do szybkiego ataku.
Według starożytnej tradycji wysłał do Persów zaufanego człowieka o imieniu Sikinnos. Posłaniec miał przekazać, że Grecy są skłóceni i przygotowują się do ucieczki. Kserkses uznał, że nadarza się okazja do zamknięcia przeciwnika w cieśninie i zniszczenia jego floty, zanim ta zdąży odpłynąć.
Perskie okręty rozpoczęły nocne manewry, aby zablokować możliwe drogi odwrotu. Rano nie zastały jednak uciekającego przeciwnika. Grecy czekali w szyku, gotowi do starcia na wybranym przez siebie akwenie.
Nie wszystkie szczegóły fortelu można dziś odtworzyć z pełną pewnością. Opowieść pasuje jednak do dalszego przebiegu wydarzeń. Kserkses rozpoczął bitwę w miejscu, które ograniczało możliwości jego liczniejszej floty i sprzyjało bardziej zwartej formacji przeciwnika.
W cieśninie liczebność przestała pomagać
Dokładna wielkość obu flot pozostaje niepewna. Starożytni autorzy przypisywali Persom ponad tysiąc jednostek, lecz dane te od dawna są kwestionowane. Współczesne szacunki bywają znacznie niższe. Bezpiecznie można stwierdzić, że siły Kserksesa przewyższały liczebnie grecką flotę, liczącą prawdopodobnie kilkaset okrętów.
Na szerokim akwenie większa liczba jednostek pozwalała wydłużyć linię bojową, oskrzydlić przeciwnika i wprowadzać do walki kolejne eskadry. W cieśninie przed Salaminą miejsca wystarczało jedynie dla części perskich okrętów. Następne jednostki napierały od tyłu, utrudniając pierwszym szeregom wykonywanie zwrotów i zachowanie uporządkowanej formacji.
Podstawową bronią triremy był taran umieszczony na dziobie. Skuteczne uderzenie wymagało rozpędzenia okrętu, odpowiedniego ustawienia kadłuba i przestrzeni potrzebnej do odejścia po ataku. W tłoku takie manewry stawały się znacznie trudniejsze. Jednostki mogły wpadać na siebie, łamać wiosła sąsiednich okrętów i blokować przejście uszkodzonym kadłubem.
Perska flota składała się z kontyngentów pochodzących z różnych części imperium. W jej szeregach walczyli doświadczeni marynarze, zwłaszcza Fenicjanie, lecz współdziałanie wielu eskadr wymagało sprawnego dowodzenia. Gdy pierwsza linia straciła porządek, liczebna przewaga zaczęła pogłębiać zamieszanie.
Grecy uderzyli zwartym szykiem
Greckie okręty przystąpiły do walki w bardziej zwartej formacji, wykorzystując ograniczoną przestrzeń cieśniny i narastający chaos w szeregach przeciwnika. Taranowały perskie triremy, niszczyły ich wiosła, a po zetknięciu pokładów załogi podejmowały walkę wręcz. W starciu szczególnie aktywne były kontyngenty ateński i eginecki.
Kserkses obserwował bitwę z wybrzeża Attyki. Dobry widok na pole walki nie oznaczał jednak możliwości skutecznego kierowania flotą, która stopniowo traciła spójność. Poszczególni dowódcy próbowali ratować własne jednostki, a odwrót przez zatłoczone wody prowadził do kolejnych kolizji.
Zwycięstwo nie wynikało z tego, że greckie okręty były z natury szybsze lub lepsze od wszystkich jednostek walczących po stronie Persów. Flota Kserksesa dysponowała znakomitymi załogami i dużym doświadczeniem morskim. Została jednak wprowadzona na akwen, który nie pozwalał w pełni wykorzystać tych atutów.
Wąska przestrzeń ograniczyła liczbę perskich okrętów mogących jednocześnie wejść do walki. Uszkodzone jednostki blokowały drogę kolejnym, a coraz większy ścisk utrudniał odwrót. Grecy nie musieli pokonać całej armady naraz. Wystarczyło, że rozbijali jej kolejne części, zanim te zdołały rozwinąć właściwy szyk.
Porażka zmieniła plany Kserksesa
Perska flota poniosła poważne straty, ale nie została całkowicie unicestwiona. Kserkses wycofał część wojsk do Azji, pozostawiając w Grecji armię dowodzoną przez Mardoniusza. Wojna miała się rozstrzygnąć dopiero w 479 roku p.n.e. podczas starć pod Platejami i Mykale.
Porażka i późniejsze wycofanie perskiej floty ograniczyły swobodę działania Kserksesa oraz zwiększyły ryzyko związane z dalszym zaopatrywaniem wojsk pozostających w Grecji. Dla perskiego władcy i jego wyprawy przeciwko greckim polis Salamina była więc momentem, po którym szybkie zakończenie kampanii przestało wydawać się realne.
Temistokles nie wygrał dzięki jednemu efektownemu podstępowi. Jego sukces wynikał z połączenia kilku decyzji: utrzymania jedności greckiej floty, wyboru ciasnego akwenu i przekonania przeciwnika, że natychmiastowy atak przyniesie łatwe zwycięstwo. Persowie weszli do cieśniny z przewagą liczebną. Nie potrafili jednak zamienić jej w realną siłę, ponieważ walczyli w miejscu wybranym przez przeciwnika.

