Gdyby nie ustawiony przy drodze znak, łatwo byłoby przejść obok i nie zwrócić na to miejsce uwagi. Tymczasem zarośnięte zagłębienie w Lisinach jest lejem po eksplozji rakiety V-2 wystrzelonej z poligonu Heidekraut. W 1944 roku okolice Wierzchucina należały do ważnych miejsc niemieckiego programu rakietowego. Dziś jego historię można odtwarzać, odwiedzając kolejne punkty rozsiane między Lisinami, Wierzchucinem i Suchomiem.
W Lisinach historia została w ziemi
Nie ma tu betonowej wyrzutni ani rozległych ruin. Najważniejszym śladem jest sam krajobraz. Badania nad niemieckim poligonem rakietowym potwierdzają, że w Lisinach zachował się lej po eksplozji V-2. W opracowaniach jego głębokość określano na dochodzącą do około 10 metrów.
Dziś trudno ocenić rozmiary krateru na pierwszy rzut oka. Kolejne dziesięciolecia zrobiły swoje: zbocza porosła roślinność, pojawiły się drzewa i krzewy, a zagłębienie stopniowo wtopiło się w otoczenie. To przykład miejsca, w którym historia II wojny światowej nie przetrwała w postaci budynku czy monumentalnego pomnika, lecz jako trwała zmiana ukształtowania terenu.
Kamień stojący przy drodze przypomina, skąd się wzięła. Napis wskazuje na rakietę V-2 wystrzeloną z poligonu „Heidekraut”, funkcjonującego od lata 1944 do początku 1945 roku.

Heidekraut powstał, gdy Niemcy musieli przenosić próby V-2
Historia poligonu pod Wierzchucinem była bezpośrednio związana z pogarszającą się sytuacją III Rzeszy. Po brytyjskim nalocie na Peenemünde w nocy z 17 na 18 sierpnia 1943 roku niemiecki program rakietowy zaczął być rozpraszany. Próby V-2 prowadzono później między innymi na poligonie w Bliźnie na okupowanych ziemiach polskich.
W 1944 roku, wraz ze zbliżaniem się Armii Czerwonej, również ten teren przestał być bezpieczny dla dalszych testów. Kolejnym miejscem prób stał się rejon Wierzchucina w Borach Tucholskich. Poligon otrzymał kryptonim Heidekraut, czyli „wrzos”.
Rozległe kompleksy leśne ułatwiały ukrycie wojskowej działalności. Znaczenie miała również infrastruktura pozwalająca dostarczać ciężkie wyposażenie i rakiety. Heidekraut nie był jednym placem z pojedynczą wyrzutnią. Obejmował większy obszar, po którym przemieszczano sprzęt i obsługi, a ślady działalności poligonu zachowały się w rejonie Wierzchucina, Lisin, Zielonki i Suchomia.
W lasach odnajdywano pozostałości okopów, ziemianek, dróg i stanowisk związanych z funkcjonowaniem ośrodka. Dopełnieniem tego obrazu są terenowe tablice historyczne, które dziś można spotkać w kilku punktach dawnego poligonu.
Kolej była częścią zaplecza Heidekraut
Jedna z takich tablic stoi w rejonie Wierzchucina, przy trasie prowadzącej w stronę Zielonki. Nosi tytuł „Bocznica kolejowa” i przypomina o znaczeniu transportu kolejowego dla funkcjonowania poligonu.
Rakieta A4/V-2 była dużym i wrażliwym na wstrząsy pociskiem, dlatego jej transport wymagał rozbudowanej logistyki. Terenowa plansza przywołuje relacje świadków, według których w początkowym okresie działania Heidekraut rakiety rozładowywano na stacji w Lnianie, gdzie znajdowała się przedwojenna rampa, a następnie przewożono je w stronę poligonu na specjalnych podwoziach. Taki transport drogowy starano się jednak ograniczać.
Na tablicy zwrócono również uwagę na rolę stacji Wierzchucin Stary. Pociski przywożono koleją z kierunku zachodniego, a skrócenie odcinka pokonywanego po drogach miało znaczenie zarówno organizacyjne, jak i techniczne. W okolicy prowadzono też szkolenia związane z przeładunkiem rakiet z wagonów na specjalistyczne podwozia używane podczas dalszego transportu.
Dziś w lesie nie widać już ruchu wojskowych transportów. Pozostała tablica, linia kolejowa i krajobraz, który bez znajomości historii nie zdradza skali prowadzonej tu działalności.

Z Borów Tucholskich wystrzelono ponad 320 rakiet
V-2, rozwijana wcześniej pod oznaczeniem A4, była pierwszym pociskiem balistycznym użytym bojowo. Rakieta wznosiła się na wysokość nieosiągalną dla ówczesnych samolotów bojowych, a następnie opadała na cel z prędkością naddźwiękową.
Heidekraut służył do kolejnych prób V-2, sprawdzania zmian konstrukcyjnych i zachowania pocisków w locie, a także szkolenia obsług odpowiedzialnych za przygotowanie rakiet do startu. Badania historyczne i archeologiczne wskazują, że przeprowadzono tu ponad 320 startów. Liczba ta obejmuje również próby zakończone awariami i pociski, które spadały niedługo po opuszczeniu stanowiska startowego.
Takie niepowodzenia pozostawiły szczególnie wyraźne ślady w pobliżu samego poligonu. Jednym z nich jest krater w Lisinach.
Według danych z niemieckiej dokumentacji przywołanych przez Leszka Adamczewskiego trzecia rakieta wystrzelona z Heidekraut 1 sierpnia 1944 roku przeleciała zaledwie około 1,6 kilometra i spadła w Lisinach, w pobliżu gospodarstwa rodziny Babińskich.
Dla inżynierów był to nieudany start. Dla ludzi mieszkających w sąsiedztwie oznaczał eksplozję ciężkiej rakiety w bezpośredniej bliskości zabudowań.
Świadek zapamiętał wybuch w Lisinach
Jednym z mieszkańców, którzy widzieli wydarzenia związane z próbami V-2, był Zygfryd Babiński. Jego relację wiele lat po wojnie zebrał Leszek Adamczewski. Wynika z niej, że eksperymenty rakietowe nie były dla mieszkańców odległym wydarzeniem rozgrywającym się gdzieś za linią lasu.
Wybuch w pobliżu gospodarstwa Babińskich miał między innymi wybić szyby w okolicznych zabudowaniach, a metalowe szczątki rakiety zostały rozrzucone po terenie. Z relacji Babińskiego wynika również, że wobec kolejnych niebezpiecznych upadków rakiet mieszkańców wsi ewakuowano.
Materialne pozostałości V-2 jeszcze długo pozostawały w okolicy. W badaniach dotyczących Heidekraut opisano między innymi pochodzący z Lisin aluminiowy zbiornik na ciekły tlen. W 2005 roku mieszkaniec miejscowości przekazał również fragment wewnętrznego użebrowania rakiety.
Technologia, która na archiwalnych fotografiach przedstawiana jest zwykle jako smukły pocisk stojący pionowo na stanowisku startowym, w Lisinach przetrwała przede wszystkim jako lej i rozproszone szczątki.

W Suchomiu można zobaczyć, jak przygotowywano A4 do startu
Historia Heidekraut nie kończy się na Lisinach i Wierzchucinie. W pobliskim Suchomiu ustawiono tablice terenowe poświęcone poligonowi, procedurze startowej rakiety A4 oraz badaniom archeologicznym prowadzonym na jego obszarze.
Jedna z plansz pokazuje kolejne etapy przygotowania rakiety do startu. To ważne uzupełnienie obrazu Heidekraut. V-2 nie wymagała stałej, monumentalnej wyrzutni podobnej do konstrukcji znanych z późniejszych kosmodromów. Do jej przygotowania potrzebny był natomiast zespół ludzi, pojazdów i specjalistycznych urządzeń służących między innymi do transportu, ustawienia, tankowania i kontroli pocisku przed odpaleniem.
Tablica znajdująca się w Suchomiu przypomina również, że A4 i V-2 nie oznaczają dwóch różnych typów rakiet. A4 było technicznym oznaczeniem konstrukcji używanym podczas jej rozwoju, natomiast V-2 stało się nazwą, pod którą broń weszła do wojennego i propagandowego obiegu III Rzeszy.

W sąsiedztwie znajduje się także ekspozycja dotycząca badań archeologicznych. Jej obecność pokazuje, w jaki sposób współcześnie poznawana jest historia poligonu. Po wielu jego elementach nie pozostały łatwo rozpoznawalne budowle. Badacze łączą dokumenty i relacje świadków z dawnymi mapami, analizą danych LiDAR, badaniami terenowymi, wykrywaczami metali i georadarem.

Rakiety z Heidekraut spadały znacznie dalej niż Lisiny
Nie wszystkie V-2 kończyły lot kilka kilometrów od miejsca startu. Pociski wystrzeliwane z Borów Tucholskich pokonywały znacznie większe odległości, a ich śladów poszukuje się do dziś.
W 2023 roku na łamach „Archaeologia Polona” opisano identyfikację miejsca upadku V-2 w rejonie Chodzieży. Rakieta została wystrzelona z Heidekraut, a stanowisko znajdowało się około 108 kilometrów od poligonu.
Do jego rozpoznania wykorzystano kilka rodzajów danych. Współczesne badania takich miejsc pokazują, że nawet gdy krater zarósł, został częściowo zasypany albo przez dziesięciolecia zmieniał się pod wpływem przyrody, pod powierzchnią nadal mogą znajdować się charakterystyczne fragmenty konstrukcji rakiety.
Lisiny są przypadkiem szczególnym właśnie dlatego, że pocisk spadł niemal obok miejsca, z którego wystartował.
Produkcja V-2 była związana z pracą przymusową więźniów
V-2 odegrała ważną rolę w historii techniki rakietowej, ale opowiadanie o niej wyłącznie jako o osiągnięciu inżynierii prowadziłoby do zafałszowania obrazu.
Po nalocie na Peenemünde znaczną część produkcji przeniesiono do podziemnych zakładów Mittelwerk. Przy produkcji rakiet wykorzystywano więźniów systemu obozowego Mittelbau-Dora. Pracowali w warunkach głodu, przemocy, chorób i skrajnego wyczerpania. Tysiące ludzi związanych z systemem obozowym Mittelbau straciło życie.
Heidekraut był jednym z miejsc związanych z późnym etapem tego samego programu zbrojeniowego – tutaj rakiety testowano, a obsługi przygotowywano do ich użycia. Technologia, która po wojnie wpłynęła na rozwój programów rakietowych i kosmicznych, pozostaje więc również częścią historii nazistowskiego systemu pracy przymusowej i masowej przemocy.
Podobnie jak inne zachowane obiekty niemieckiej infrastruktury wojskowej – choćby torpedownia w gdyńskich Babich Dołach – pozostałości Heidekraut pokazują w terenie skalę przedsięwzięć podejmowanych w ostatnich latach wojny. Różnica polega na tym, że tutaj większość śladów jest znacznie mniej widowiskowa.
Las niemal odzyskał poligon
Dziś okolice Lisin, Wierzchucina i Suchomia nie przypominają wojskowego ośrodka rakietowego. Są łąki, tory kolejowe, lokalne drogi, gospodarstwa i gęsty las. Trzeba wiedzieć, gdzie patrzeć, żeby odnaleźć wojenną warstwę tego krajobrazu.
W Lisinach prowadzi do niej niewielki drogowskaz i zarośnięty lej. W rejonie Wierzchucina o logistycznym zapleczu przypomina tablica poświęcona bocznicy kolejowej. W Suchomiu kolejne plansze wyjaśniają procedurę przygotowania A4 oraz pokazują rezultaty badań archeologicznych.
Nie powstał tu jeden monumentalny kompleks, który po wojnie można byłoby zamienić w muzeum. Pozostałości są rozproszone: lej, fragment okopu, nierówność terenu, ślad dawnej drogi, odnaleziona część rakiety, ślady kolejowego zaplecza i informacje ustawione dziś przy leśnych trasach.
To właśnie sprawia, że Heidekraut wygląda współcześnie tak niepozornie. Jeden z najbardziej zaawansowanych programów zbrojeniowych swojej epoki pozostawił w Borach Tucholskich ślady, które trzeba odczytywać punkt po punkcie. W Lisinach jest nim ogromne zagłębienie w ziemi. W Wierzchucinie – historia transportów kolejowych. W Suchomiu – opowieść o przygotowaniu rakiet i archeologach, którzy po dziesięcioleciach próbują odtworzyć przebieg wydarzeń.
Las przez ponad osiem dekad odzyskiwał teren dawnego poligonu. Nie zdołał jednak całkowicie zatrzeć jego historii.
Źródła i literatura
Jacek Woźny, Niemiecki poligon rakietowy „Heidekraut” w Borach Tucholskich. Przyczynek do archeologii wojennej regionu, w: Dziedzictwo techniczne Borów Tucholskich, red. Jacek Woźny, Bydgoszcz–Tuchola 2009, s. 103–120.
Piotr Alagierski, Katarzyna Kuczara-Alagierska, Maciej Sokołowski, Discovery of a German V-2 Rocket Fall Site in the Area of Chodzież, in Greater Poland, „Archaeologia Polona”, t. 61, 2023, s. 105–126.
Leszek Adamczewski, Rakietowy ostrzał Kraju Warty, Interia, 7 czerwca 2017 r.
Monika Szczęsna, Po Gminie Cekcyn. Przewodnik, Urząd Gminy Cekcyn, 2015, część dotycząca poligonu Heidekraut.
Michael J. Neufeld, Mittelbau Main Camp: In Depth, Holocaust Encyclopedia, United States Holocaust Memorial Museum.
Tablica terenowa „Bocznica kolejowa”, tekst: Wojciech Mąka, International V2 Research Group – dokumentacja terenowa w rejonie Wierzchucina.
Dokumentacja fotograficzna: Łukasz Augustyński / All4History.pl, Lisiny, Wierzchucin i Suchom, sierpień 2026.


