Nie dowodził armią i nie potrzebował murów obronnych. Wystarczały mu metalowe ciało, ogromna siła oraz kamienie wyrywane z nadmorskich skał. Talos miał strzec Krety przed każdym, kto próbował zbliżyć się do jej wybrzeży. Greckie przekazy nie są zgodne co do jego pochodzenia, ale łączy je obraz niezwykłej istoty: niemal niezniszczalnej, a zarazem zależnej od jednego słabego punktu ukrytego przy kostce.
Nie istnieje jedna wersja narodzin Talosa
Mit o brązowym strażniku zachował się w kilku odmianach. Apollonios z Rodos przedstawiał Talosa jako ostatniego przedstawiciela dawnego pokolenia ludzi z brązu. Zeus miał przekazać go Europie, aby pilnował wyspy, na której osiadła po przybyciu z Fenicji.
W innym przekazie olbrzym był darem Hefajstosa dla króla Minosa. Takie pochodzenie dobrze pasowało do umiejętności boga, któremu przypisywano wykonywanie niezwykłych przedmiotów, ruchomych konstrukcji i cudownego uzbrojenia. Świat Hefajstosa i jego boskiej kuźni pełen był rzeczy przekraczających możliwości ludzkich rzemieślników.
Pseudo-Apollodoros odnotował również tradycję, według której Talos mógł być bykiem, a nie człowiekiem z metalu. Nie należy więc szukać jednej obowiązującej biografii tej postaci. Greckie mity rozwijały się przez stulecia, łączyły lokalne opowieści i zmieniały szczegóły zależnie od autora.
Niezmienny pozostawał związek olbrzyma z Kretą. Wyspa rządzona w mitach przez Minosa była miejscem labiryntu, Minotaura, Dedala i innych historii o potędze, wynalazkach oraz niebezpiecznych tajemnicach. Ten świat szerzej przedstawia opowieść o Krecie Minosa.
Olbrzym nieustannie pilnował wybrzeża
Zadanie Talosa było proste: miał nie dopuszczać obcych do wyspy. Według antycznych autorów trzykrotnie w ciągu dnia obiegał Kretę. Nie jest to informacja, którą należy przeliczać na rzeczywistą długość trasy i możliwą prędkość. W micie podkreślała jego niestrudzoną czujność oraz nadludzkie możliwości.
Kiedy dostrzegał statek próbujący przybić do brzegu, odrywał głazy od skał i rzucał nimi w stronę załogi. Wystarczał sam zasięg jego ramion, aby zatrzymać okręt poza portem. Talos działał więc jak ruchoma linia obrony, która nie wymagała żołnierzy ani fortyfikacji.
Późniejsza tradycja przypisywała mu jeszcze bardziej przerażającą metodę zabijania. Olbrzym miał rozgrzewać swoje brązowe ciało, a następnie obejmować schwytanych ludzi. W tej wersji ofiary ginęły od gorąca, a Talos stawał się metalowym narzędziem egzekucji. Motyw ten nie pojawia się jednak w każdym opisie jego historii.
Jeden punkt decydował o życiu olbrzyma
Ciało Talosa było wykonane z brązu i miało pozostawać odporne na zwykłą broń. Nie był jednak całkowicie niezniszczalny. Przy kostce znajdowała się jego jedyna podatna część.
Poszczególne przekazy różnie opisują ten słaby punkt. W „Argonautykach” pod ścięgnem przy kostce przebiegała żyła osłonięta cienką błoną. Pseudo-Apollodoros pisał natomiast o pojedynczej żyle ciągnącej się od szyi do kostek, której ujście zamykał brązowy gwóźdź lub bolec. Wewnątrz znajdował się ichor, czyli życiodajny płyn znany z opowieści o bogach.
Naruszenie osłony albo usunięcie zabezpieczenia oznaczało śmierć. Cała niezwykła wytrzymałość Talosa zależała więc od jednego niewielkiego fragmentu jego ciała. Grecka wyobraźnia często nadawała najpotężniejszym istotom ukrytą słabość. Dzięki temu nie można było pokonać ich samą siłą, lecz trzeba było najpierw odkryć właściwy sposób.
Argo nie mogło przybić do Krety
Najważniejsza część mitu rozgrywa się pod koniec wyprawy Jazona i Argonautów. Bohaterowie wracali ze zdobytym w Kolchidzie złotym runem, a na pokładzie Argo znajdowała się Medea. Załoga była wyczerpana podróżą i potrzebowała wody, dlatego próbowała zatrzymać się na Krecie.
Talos nie pozwolił im zacumować. Wyrywał kamienie ze skał i ciskał nimi w kierunku statku. Argonauci musieli odsunąć się poza zasięg jego pocisków. Bezpieczne zejście na ląd wydawało się niemożliwe, a frontalna walka z przeciwnikiem wykonanym z brązu nie dawała większych szans powodzenia.
Rozwiązanie znalazła Medea. W wersji Apolloniosa przywołała niszczycielskie moce, rzuciła urok na Talosa i zmąciła jego świadomość. Olbrzym, nadal próbując atakować okręt, zahaczył kostką o ostrą skałę. Ochronna błona została przerwana, a z rany wypłynął ichor. Strażnik zachwiał się i runął niczym potężne drzewo podcięte przez drwali.
Medea nie zawsze zabijała go w ten sam sposób
Inni autorzy opowiadali zakończenie odmiennie. Według jednej wersji Medea doprowadziła olbrzyma do szaleństwa za pomocą magicznych środków. Według kolejnej obiecała mu nieśmiertelność, a następnie usunęła gwóźdź zamykający żyłę. Pozbawiony życiodajnego płynu Talos umarł.
Istniała też tradycja, w której to nie Medea zadała decydujący cios. Poias, jeden z uczestników wyprawy, miał trafić strzałą dokładnie w kostkę strażnika. Każdy wariant opiera się jednak na tej samej zasadzie: przeciwnika odpornego na zwykły atak można było pokonać wyłącznie przez wykorzystanie jego jedynej słabości.
Najbardziej znana pozostała wersja z Medeą. Pasuje ona do jej roli w całej opowieści o Argonautach. Czarodziejka już wcześniej pomagała Jazonowi pokonywać przeszkody, których nie mógł przezwyciężyć samą odwagą i siłą. Także pod Kretą o wyniku starcia zdecydowały wiedza, magia oraz podstęp.
Czy Talos był pierwszym robotem?
Brązowy olbrzym bywa obecnie nazywany pierwszym robotem albo najstarszym automatem opisanym w europejskiej kulturze. Porównanie jest zrozumiałe. Talos miał metalowe ciało, poruszał się bez pomocy człowieka, rozpoznawał zagrożenie i wykonywał stale to samo zadanie.
Nie oznacza to jednak, że starożytni Grecy wyobrażali go sobie jako maszynę działającą według zasad nowoczesnej techniki. Należał do świata bogów, magii i cudownych tworów. Nie znamy żadnego mechanizmu, który miałby wprawiać go w ruch, ani sposobu kierowania jego zachowaniem.
W Talosie można dostrzec dawną fantazję o sztucznym strażniku zdolnym zastąpić całą armię. Mit nie jest projektem urządzenia, lecz pokazuje, że ludzie już w starożytności wyobrażali sobie stworzoną istotę wykonującą powierzone zadanie bez odpoczynku. Jej niezwykła siła nie zapewniała jednak pełnego bezpieczeństwa. Brązowy olbrzym potrafił zatrzymać statek i przerazić herosów, ale wystarczyło naruszyć cienką osłonę przy jego kostce, aby cały potężny strażnik przestał istnieć.
