Jeleń z katedry, Łyna z łez i zaklęty zamek. Olsztyn wśród legend

W Olsztynie fantastyczne historie mają zaskakująco materialne punkty zaczepienia. W katedrze zachował się XVI-wieczny świecznik z prawdziwym porożem jelenia, przez miasto płynie Łyna, której pochodzenie wyjaśnia stare podanie, a Las Miejski kryje ślady osadnictwa starszego od średniowiecznego Olsztyna. Z czasem wokół tych miejsc i przedmiotów powstał drugi obraz miasta – pełen zaklęć, duchów i wodnych istot.

Jeleń, który miał zakończyć ucieczkę w kościele

Jedną z najbardziej charakterystycznych olsztyńskich legend można powiązać z zabytkiem, który rzeczywiście przetrwał do naszych czasów. W archikatedrze św. Jakuba znajduje się świecznik z końca XVI wieku w formie drewnianej głowy jelenia z prawdziwym porożem. Sam przedmiot jest dobrze udokumentowanym elementem historycznego wyposażenia świątyni.

Podanie dopisuje mu znacznie bardziej dramatyczną historię. Podczas polowania w lasach otaczających Olsztyn myśliwi mieli zranić jelenia. Zwierzę uciekło w stronę miasta, przebiegło jego ulicami i przez otwarte drzwi dostało się do kościoła św. Jakuba. Tam, wyczerpane raną, miało paść na posadzkę. Według legendy poroże zachowano, a później wykorzystano przy wykonaniu świecznika upamiętniającego niezwykłe zdarzenie.

Nie ma podstaw, aby traktować tę opowieść jako udokumentowaną relację z XVI-wiecznego polowania. Jej siła bierze się jednak z obecności autentycznego przedmiotu. Wchodząc do gotyckiej świątyni, można zobaczyć świecznik, wokół którego przez kolejne pokolenia rozwijała się historia o zwierzęciu szukającym ostatniego schronienia w kościele.

Łyna miała narodzić się z rozpaczy Ałny

Inna legenda próbuje wyjaśnić pochodzenie jednego z najważniejszych elementów olsztyńskiego krajobrazu. Łyna przecina miasto, przepływa wzdłuż Starego Miasta i w sąsiedztwie Zamku Kapituły Warmińskiej. Jej dolina kształtuje również Park Podzamcze.

W wersji opowieści zapisanej przez Marię Zientarę-Malewską pojawia się Ałna, żona pruskiego wodza Dobrzyna. Kobietę miał zobaczyć Dietrich, syn czarownicy, i zakochać się w niej. Jego matka postanowiła pomóc synowi pozbyć się rywala. Dobrzyn został śmiertelnie ugodzony zatrutą strzałą, a rozpacz Ałny po utracie męża miała być tak wielka, że z jej łez wypłynęło źródło. Struga rozrosła się w rzekę nazywaną najpierw Ałną, a później Łyną.

To poetyckie objaśnienie nazwy i początku rzeki należy oczywiście do folkloru, nie geografii czy językoznawstwa. Dobrze pokazuje jednak charakter warmińskich podań, w których jeziora, źródła i lasy często otrzymują własnych bohaterów. Podobne historie pojawiają się także w opowieściach o legendach dawnej Warmii, gdzie rzeczywisty krajobraz niemal bez przerwy styka się ze światem podań.

W Lesie Miejskim miał zapaść się cały zamek

Najbardziej rozbudowane olsztyńskie podanie przenosi akcję do lasu nad Łyną. „Zaklęty zamek w lesie olsztyńskim”, związany z twórczością Marii Zientary-Malewskiej, należy do historii mocno obecnych w miejscowej tradycji.

Według tej opowieści na leśnym wzgórzu stała wspaniała warownia. Mieszkał w niej bogaty, ale sprawiedliwy pan wraz z żoną Warmią. Para miała dwunastu synów, którzy raz w roku przybywali z rodzinami na wspólne świętowanie. Spokój przerwała wiadomość o nadciągających wrogach zamierzających porwać i zabić Warmię.

W noc świętojańską do zamku dotarło dziecko niosące niezwykły kwiat paproci. Za jego sprawą Warmia mogła rzucić czar: warownia wraz z obrońcami zapadła się pod ziemię, a uśpione wojsko miało czekać na dzień przebudzenia. Sama Warmia według podania pojawiała się później nad Łyną w białych szatach.

Legenda jest fantastyczna, ale Las Miejski rzeczywiście kryje znacznie starszą przeszłość niż współczesna zabudowa Olsztyna. W rejonie dawnej osady Sądyty zachowało się pruskie grodzisko. Nie jest ono dowodem na istnienie zamku z legendy – archeologia i podanie opisują dwie zupełnie różne rzeczy.

Osobno istnieje oczywiście prawdziwy Zamek Kapituły Warmińskiej, którego budowę rozpoczęto w XIV wieku. W latach 1516–1521 administratorem dóbr kapituły był tam Mikołaj Kopernik. Na ścianie zamkowego krużganka zachowała się wykonana przez niego tablica astronomiczna. Olsztyńską warownię można znaleźć również w zestawieniu zamków i twierdz w Polsce.

Topnik i inne istoty z warmińskich opowieści

Olsztyn przypomina dziś o dawnych podaniach także w przestrzeni miasta. Pojawiły się tu niewielkie figury z brązu przedstawiające bohaterów baśni i legend Warmii, Mazur oraz dawnych Prus. Wśród nich znaleźli się między innymi Ałna, Perkun, Smętek, Barstuk i Topnik.

Ten ostatni należy do szerokiej grupy wodnych demonów obecnych w ludowych wyobrażeniach różnych części ziem polskich. Pokrewne przedstawienie utopca w słowiańskich podaniach łączyło wodę z lękiem przed utonięciem, zdradliwym nurtem i miejscami, których szczególnie po zmroku należało unikać.

Takie opowieści można również odczytywać jako ludową próbę oswajania zagrożeń związanych z wodą. W mieście otoczonym jeziorami i przeciętym rzeką podobny motyw nie wydaje się przypadkowy. Zamiast mówić wyłącznie o głębokiej wodzie czy niebezpiecznym brzegu, łatwiej było zapamiętać historię o istocie czającej się pod powierzchnią.

Olsztyńskie legendy zachowały się właśnie dlatego, że trudno całkowicie oderwać je od miasta. Łyna nadal płynie w sąsiedztwie zamku, w katedrze wisi jelenie poroże, a leśne wzgórza kryją ślady dawnych mieszkańców tych ziem. Fantastyczne historie nie zastępują tu historii – tworzą jej drugą warstwę, dzięki której dobrze znany krajobraz może po zmroku wyglądać zupełnie inaczej.

By Ola A.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *