Cerkiew św. Michała Archanioła w Ciechocinku. Fot. Łukasz AugustyńskiCerkiew św. Michała Archanioła w Ciechocinku. Fot. Łukasz Augustyński

Żeby ją zobaczyć, trzeba zejść z najbardziej oczywistej trasy po Ciechocinku. Nie stoi przy Grzybku, nie sąsiaduje z tężniami ani z głównymi alejkami Parku Zdrojowego. Cerkiew św. Michała Archanioła znajduje się na terenie 22 Wojskowego Szpitala Uzdrowiskowego przy ul. Wojska Polskiego. Niewielka, drewniana świątynia opowiada jednak o mieście równie dużo jak najbardziej znane uzdrowiskowe zabytki. Przypomina czasy, gdy do Ciechocinka przyjeżdżali również rosyjscy kuracjusze wyznania prawosławnego, a sam budynek przez dziesięciolecia zmieniał swoje przeznaczenie.

Kurort potrzebował także prawosławnej świątyni

Pod koniec XIX wieku Ciechocinek miał już zupełnie inną skalę niż kilka dekad wcześniej. Uzdrowisko przyciągało coraz więcej gości, powstawały kolejne łazienki, pensjonaty i budynki przeznaczone dla kuracjuszy. Wśród przyjeżdżających byli również rosyjscy kuracjusze wyznania prawosławnego. To właśnie z ich obecnością oficjalne materiały miasta wiążą powstanie świątyni. Cerkiew pod wezwaniem św. Michała Archanioła została wzniesiona w 1894 roku.

Dziś jej lokalizacja może wydawać się nieco zaskakująca, bo świątynia znajduje się na terenie wojskowego szpitala uzdrowiskowego. W końcu XIX wieku była jednak częścią rozwijającego się kurortu, który musiał odpowiadać nie tylko na potrzeby lecznicze swoich gości, lecz także na ich potrzeby religijne.

Budynek do dziś mocno odcina się od ciechocińskiego otoczenia. Wśród uzdrowiskowych willi, łazienek i późniejszych obiektów sanatoryjnych jego drewniana bryła wygląda jak fragment zupełnie innej architektonicznej opowieści.

Drewno zamiast monumentalnej cegły

Cerkiew nie jest duża. Jej charakter tworzy przede wszystkim drewno i sposób, w jaki wykonano konstrukcję. Ściany zbudowano z okrągłych bali. W oficjalnych materiałach dotyczących obiektu podkreśla się, że konstrukcję wzniesiono bez użycia gwoździ. Zachowały się również dekoracyjne opracowania okien oraz ślady dawnej kolorystyki.

Bryłę zamykają charakterystyczne kopuły, które od razu zdradzają pierwotną funkcję budynku. W materiałach miejskich styl świątyni określany jest jako zauralski.

Najciekawsze szczegóły nie ograniczają się jednak do wyglądu zewnętrznego. W środku zachował się napis w języku cerkiewnosłowiańskim „S nami Bog” – „Z nami Bóg”. To drobny element, ale właśnie takie detale pozwalają odczytać budynek inaczej niż tylko jako drewniany zabytek.

Znacznie mniej wiadomo natomiast o pierwotnym wyposażeniu wnętrza. Dokumentacja nie zachowała się w stopniu pozwalającym wiernie odtworzyć jego dawny wygląd. Przy poznawaniu historii świątyni trzeba więc opierać się także na dawnych fotografiach i zachowanych opisach.

Później cerkiew przestała pełnić swoją pierwotną funkcję

Cerkiew pozostawała czynna do lat 20. XX wieku. Później przestała pełnić funkcję sakralną i zaczęto wykorzystywać ją do innych celów. I właśnie wtedy rozpoczął się jeden z najbardziej nietypowych rozdziałów jej historii. W dawnym budynku cerkiewnym urządzano kolejno kasyno ze świetlicą, szkołę oraz magazyn. Zmieniało się przeznaczenie wnętrz i sposób użytkowania, ale sama drewniana konstrukcja przetrwała kolejne dziesięciolecia.

Przez wiele lat budynek wyglądał więc jak cerkiew, choć w praktyce nie służył już religii. To dobry przykład tego, jak zabytki potrafią funkcjonować w przestrzeni miasta. Nie zawsze zostają porzucone. Czasem nadal są użytkowane, tylko zupełnie inaczej, niż zakładali ich budowniczowie.

Powrót do funkcji sakralnej po kilkudziesięciu latach

Zmiana przyszła dopiero pod koniec XX wieku. W latach 90. rozpoczęto działania mające przywrócić budynkowi pierwotne przeznaczenie. Ważną rolę odegrał w tym Prawosławny Ordynariat Wojska Polskiego.

2 grudnia 1995 roku ponownie wmurowano kamień węgielny. Był to symboliczny początek kolejnego etapu w historii obiektu.

Niecały rok później, 6 października 1996 roku, odbyła się konsekracja odnowionej cerkwi. Uczestniczyli w niej arcybiskup Sawa, pełniący wówczas funkcję Prawosławnego Ordynariusza Wojska Polskiego, oraz arcybiskup Szymon. Przy świątyni utworzono również prawosławną parafię wojskową.

Po dziesięcioleciach pełnienia funkcji świeckich w budynku ponownie zaczęły odbywać się nabożeństwa. W jego wnętrzu znajduje się współczesny ikonostas, a cerkiew wróciła do roli, dla której została wzniesiona.

Nie jest tylko ciekawostką architektoniczną

Przy pierwszym spojrzeniu łatwo zainteresować się przede wszystkim konstrukcją. Drewniane bale, kopuły, dekoracje wokół okien i niewielka skala świątyni sprawiają, że budynek zdecydowanie wyróżnia się na tle Ciechocinka.

Znacznie ciekawsza jest jednak historia, która stoi za tym wyglądem. Cerkiew przypomina, że uzdrowisko pod koniec XIX wieku przyciągało ludzi z różnych stron i różnych środowisk. Obecność prawosławnych kuracjuszy pozostawiła po sobie trwały ślad w przestrzeni miasta.

Późniejsze losy budynku pokazują z kolei, jak mocno historia potrafi zmienić przeznaczenie nawet niewielkiego obiektu. Świątynia stała się miejscem o funkcjach świeckich, przetrwała kolejne dekady, a następnie wróciła do swojej pierwotnej roli.

Inny Ciechocinek niż ten z pocztówek

W opowieściach o Ciechocinku zwykle pierwsze pojawiają się tężnie, solanka, Warzelnia Soli i zabytkowe parki. Cerkiew św. Michała Archanioła prowadzi w zupełnie inną stronę. Nie opowiada historii przemysłu solnego ani narodzin lecznictwa uzdrowiskowego. Pokazuje raczej ludzi, którzy do kurortu przyjeżdżali, i ślady, jakie po sobie zostawili.

Dlatego warto spojrzeć na nią nie tylko jako na nietypowy drewniany budynek. To zachowany fragment Ciechocinka z końca XIX wieku – uzdrowiska, do którego przyjeżdżali również goście z innych części Imperium Rosyjskiego i przedstawiciele różnych wyznań.

Źródła

Urząd Miejski w Ciechocinku – materiały dotyczące cerkwi św. Michała Archanioła.

Gminny Program Opieki nad Zabytkami Gminy Miejskiej Ciechocinek.

„Zdrój Ciechociński” – materiały poświęcone historii świątyni.

Materiały Prawosławnego Ordynariatu Wojska Polskiego.

By Ola A.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *