Kielce mają własną legendę o początkach miasta, a Góry Świętokrzyskie – cały świat opowieści o górnikach, czarownicach, zamkach i ukrytych skarbach. W jednych prawdziwe miejsca otrzymują fantastyczne wyjaśnienie, w innych autentyczne postacie zostają bohaterami podań przekazywanych przez kolejne pokolenia. Wystarczy przejść od Silnicy przez Karczówkę, a później wyruszyć w stronę Łysej Góry i Chęcin, by zobaczyć, jak mocno miejscowy krajobraz zrósł się z legendami.
Kły znalezione w lesie miały dać nazwę Kielcom
Najbardziej znana opowieść o początkach Kielc prowadzi do czasów pierwszych Piastów. Jej bohaterem jest książę Mieszko, którego miejscowa tradycja przedstawia jako syna Bolesława Śmiałego. Podczas polowania miał odłączyć się od swoich towarzyszy, zgubić drogę w rozległych lasach i zmęczony zasnąć na polanie.
We śnie napadli go zbójcy. Próbowali wlać mu do ust truciznę, a książę stopniowo tracił siły. Wtedy pojawił się św. Wojciech i pastorałem nakreślił na ziemi linię, z której popłynęła woda. Po przebudzeniu Mieszko miał rzeczywiście zobaczyć źródło. Napił się, odzyskał siły i odnalazł swój orszak.
Przed opuszczeniem polany zauważył jeszcze ogromne białe kły nieznanego zwierzęcia, najczęściej utożsamianego w opowieści z dzikiem. Według legendy to właśnie od nich miała pochodzić nazwa Kielce, a strumień przywracający księciu siły nazwano Silnicą.
Nie jest to historycznie potwierdzone wyjaśnienie nazwy miasta. Jej pochodzenie pozostaje niepewne, a w różnych opracowaniach pojawiały się odmienne hipotezy. Pewne jest natomiast, że rejon dzisiejszego kościoła św. Wojciecha należy do najstarszych części Kielc i wiąże się z wczesnośredniowiecznym osadnictwem.
Karczówka połączyła górnictwo z legendą
Nieco dalej od centrum znajduje się miejsce, w którym podanie wyrasta bezpośrednio z dawnego górnictwa. Karczówka i sąsiednie wzgórza były związane z wydobyciem galeny, czyli rudy ołowiu. Do dziś zachowały się ślady dawnych szybów i wyrobisk, a w kościele św. Karola Boromeusza znajduje się wykonana z galeny figura św. Barbary.
Miejscowa legenda wiąże ją z Hilarym Malą. Według podania w 1646 roku górnik miał natrafić na trzy niezwykle duże bryły rudy. Z wydobytego materiału wykonano figury Matki Boskiej, św. Barbary i św. Antoniego, które trafiły do świątyń związanych z Kielcami, Karczówką i Borkowicami.
W tym przypadku historia i legenda funkcjonują wyjątkowo blisko siebie. Dawne wydobycie galeny w okolicach Kielc jest dobrze udokumentowane, podobnie jak sama figura św. Barbary. Legendarny charakter ma natomiast opowieść o niezwykłym odkryciu Hilarego i okolicznościach powstania trzech rzeźb.
Karczówka przypomina, że dawne podania nie musiały rodzić się wyłącznie przy zamkach czy dworach. W miejscach związanych z ciężką pracą górników również powstawały historie o wyjątkowych znaleziskach, snach i znakach.
Łysa Góra stała się królestwem czarownic
Najbardziej rozpoznawalna legenda całego regionu zaczyna się już poza Kielcami. Łysa Góra została w polskiej kulturze tak mocno związana z czarownicami, że postać wiedźmy z czasem stała się jednym z symboli Gór Świętokrzyskich.
Według ludowych podań na górskich szczytach miały odbywać się nocne sabaty. Czarownice przylatywały na miotłach, ucztowały, tańczyły i odprawiały czary aż do pierwszego piania koguta. Rozległe gołoborza, gęste lasy i częste mgły tworzyły dla takich historii naturalną scenerię. W regionalnych opowieściach siłom nadprzyrodzonym przypisywano nawet powstawanie kamiennych rumowisk.
Te historie trzeba wyraźnie oddzielać od rzeczywistych procesów o czary. W Europie oskarżenia o kontakty z diabłem czy posługiwanie się magią prowadziły do przesłuchań, tortur i egzekucji. O mechanizmach tego zjawiska szerzej opowiada historia polowań na czarownice. Świętokrzyskie wiedźmy latające na sabaty należą natomiast do świata folkloru.
Z czasem ich wizerunek wyraźnie złagodniał. Dawna postać budząca lęk stała się rozpoznawalnym elementem regionalnej kultury, ale opowieści o Łysej Górze nadal zachowały swój tajemniczy charakter.
Biała Dama miała wracać po skarby królowej Bony
Świętokrzyskie legendy prowadzą również do Chęcin. Nad miastem wznoszą się ruiny królewskiej warowni, którą można znaleźć także na liście zamków i twierdz w Polsce. Zamek ma własną Białą Damę, tradycyjnie utożsamianą z królową Boną.
Według legendy królowa przechowywała w Chęcinach kosztowności. Kiedy zdecydowała się wyjechać do Italii, skarby miały zostać załadowane na dwanaście wozów. Podczas przeprawy przez Nidę most nie wytrzymał ciężaru, a część majątku wpadła do rzeki. Inne kosztowności miały pozostać na zamku. Właśnie ich ma szukać Biała Dama pojawiająca się na murach warowni.
Historyczne związki Bony z zamkiem w Chęcinach nie są jednak tak pewne, jak sugeruje legenda. Jej osobisty pobyt w warowni nie znajduje jednoznacznego potwierdzenia w źródłach pisanych, dlatego również historii o zdeponowanych tam skarbach nie należy przedstawiać jako faktu. Pewne jest natomiast, że opowieść o królowej, kosztownościach i Białej Damie na trwałe weszła do lokalnej tradycji.
Motyw ukrytego majątku pojawia się zresztą w wielu polskich podaniach. Historie o tajemniczych skarbach z ziem polskich często łączą prawdziwe miejsca i postacie z wydarzeniami, których nie da się już potwierdzić.
Kieleckie kły, źródło Silnicy, galena z Karczówki, czarownice z Łysej Góry i Biała Dama z Chęcin pokazują różne sposoby powstawania lokalnych podań. Czasem legenda próbuje wyjaśnić nazwę miasta, czasem niezwykły przedmiot, a czasem dopisuje fantastyczny ciąg dalszy do historii prawdziwej postaci. W Górach Świętokrzyskich wszystkie te opowieści łączy krajobraz – lasy, wzgórza, dawne kopalnie i ruiny, które przez pokolenia dawały mieszkańcom wystarczająco dużo powodów, by opowiadać o nich coś więcej niż tylko to, co zapisano w kronikach.

