Ślady zębów dużego kota na szkielecie z Yorku. Pierwszy taki dowód z rzymskiej EuropyFot. AI

Rzymskie widowiska z udziałem dzikich zwierząt znamy przede wszystkim z antycznych tekstów, mozaik i reliefów. Znalezisko z Yorku dostarczyło jednak czegoś znacznie bardziej bezpośredniego. Na miednicy mężczyzny pochowanego w III wieku n.e. zachowały się ślady odpowiadające zębom dużego kota. Analizy wskazują, że najbardziej prawdopodobnym zwierzęciem był lew. To pierwszy opisany w Europie fizyczny dowód tego rodzaju związany z rzymską kulturą widowisk.

Nietypowe cmentarzysko pod rzymskim Yorkiem

Szkielet pochodzi z Driffield Terrace, stanowiska położonego około kilometra na południowy zachód od centrum Yorku. W czasach rzymskich Eboracum było ważną twierdzą legionową, później uzyskało status kolonii i należało do najważniejszych ośrodków administracyjnych Brytanii.

Wykopaliska przeprowadzone w latach 2004–2005 ujawniły wyjątkowo nietypową grupę pochówków. Na dwóch parcelach odkryto łącznie ponad 80 szkieletów, w ogromnej większości należących do młodych dorosłych mężczyzn. Niemal połowa nosiła ślady dekapitacji, a na wielu kościach widoczne były także zagojone urazy związane z przemocą.

Od początku wywoływało to dyskusję. Jedna z głównych hipotez zakładała, że przy Driffield Terrace grzebano gladiatorów. Rozważano jednak także żołnierzy, skazańców, jeńców i inne grupy, dlatego samo położenie grobów oraz charakter szkieletów nie wystarczały do jednoznacznego rozstrzygnięcia.

Mężczyzna miał około 30 lat

Szkielet oznaczony jako 6DT19 należał do mężczyzny w wieku około 26–35 lat. Jego wzrost oszacowano na około 172 cm. Został pochowany wraz z dwiema innymi dorosłymi osobami, a w grobie znalazły się również liczne kości konia ze śladami obróbki i ogryzania.

Pochówek jest wiązany najprawdopodobniej ze środkową lub późną częścią III wieku n.e. Mężczyzna został pozbawiony głowy jednym cięciem wykonanym od tyłu pomiędzy drugim i trzecim kręgiem szyjnym. Głowę złożono później w pozycji zbliżonej do jej naturalnego położenia.

Największe zainteresowanie wzbudziły jednak niewielkie uszkodzenia miednicy. Po obu jej stronach znajdowały się punktowe zagłębienia o średnicy kilku milimetrów, niektóre sięgające kilku milimetrów w głąb kości. Ich stan wskazuje, że powstały, kiedy ciało nadal posiadało tkanki miękkie – w czasie bardzo bliskim śmierci.

Skanowanie 3D pomogło rozpoznać sprawcę

Kości poddano szczegółowej analizie z wykorzystaniem skanowania trójwymiarowego. Następnie charakter uszkodzeń zestawiono z wynikami badań nad śladami pozostawianymi przez współczesne drapieżniki.

Porównywano między innymi obrażenia powodowane przez lwy, tygrysy, lamparty i gepardy. Brano pod uwagę wielkość oraz głębokość zagłębień, ich kształt i rozmieszczenie. Analizowano też możliwość udziału innych zwierząt oraz powstania ran w wyniku działania broni.

Najlepiej do zmian na miednicy pasował duży przedstawiciel kotowatych. Autorzy badania wskazują przede wszystkim na lwa. W samej publikacji naukowej ślady interpretowane są jako rezultat żerowania dużego kota w okresie okołośmiertnym.

To istotne rozróżnienie. Nie można na podstawie kilku zmian w kości napisać, że lew zaatakował człowieka w określony sposób i bezpośrednio go zabił.

Czy mężczyzna zginął na arenie?

Tego nie da się dziś rozstrzygnąć.

Popularna wizja gladiatora walczącego z lwem jest atrakcyjna, ale źródła archeologiczne nie pozwalają odtworzyć ostatnich minut życia mężczyzny. Ślady skoncentrowane są przede wszystkim wokół miednicy, podczas gdy śmiertelne ataki dużych kotów często obejmują szyję lub górną część ciała.

Możliwe, że zwierzę chwyciło człowieka, gdy ten był już ciężko ranny lub martwy. Nie da się też ustalić, jak dekapitacja miała się do kontaktu z drapieżnikiem. Mogła mieć związek z egzekucją, przebiegiem widowiska albo rytuałem pogrzebowym.

Pewne jest natomiast, że na ludzkiej kości zachował się fizyczny ślad dużego kota w kontekście, który badacze wiążą z rzymską kulturą publicznych widowisk. Autorzy publikacji uznają znalezisko za pierwszy taki dowód znany z rzymskiej Europy.

Gladiator nie jest jedyną możliwością

Rzymska arena była znacznie bardziej różnorodnym miejscem niż sugeruje popkultura. Obok klasycznych pojedynków gladiatorów odbywały się venationes – polowania i walki z dzikimi zwierzętami – a drapieżniki wykorzystywano również podczas publicznych egzekucji.

Dlatego mężczyzna z Yorku nie musiał być gladiatorem w ścisłym znaczeniu. Mógł brać udział w widowisku ze zwierzętami, zostać skazany na egzekucję albo znaleźć się w innej sytuacji związanej z areną i publiczną rozrywką.

Także historia Spartakusa i świata rzymskich gladiatorów pokazuje, jak bardzo rzeczywistość różniła się od późniejszego, uproszczonego obrazu. Gladiatorzy byli szkoleni, stanowili znaczną inwestycję i nie każdy występ miał kończyć się śmiercią.

Amfiteatru w Yorku nadal nie znaleziono

Eboracum było miejscem odpowiedniej rangi, aby organizować duże widowiska. Stacjonowało tu wojsko, funkcjonowała administracja prowincjonalna, a miasto gościło cesarzy. Septymiusz Sewer przebywał w Yorku podczas swoich kampanii w Brytanii, natomiast w 306 roku Konstantyn został tam obwołany cesarzem.

Mimo tego archeolodzy nie odnaleźli dotychczas amfiteatru Eboracum. Nie oznacza to, że takiego obiektu nie było. Autorzy badań podkreślają, że w mieście tej wielkości i znaczenia organizowanie publicznych widowisk jest bardzo prawdopodobne, choć mogły one odbywać się również poza klasycznym amfiteatrem.

W samym Rzymie spektakle z udziałem zwierząt należały do programu igrzysk w Koloseum. Odkrycie z Yorku pokazuje, jak daleko od śródziemnomorskiego centrum imperium mogła docierać podobna kultura rozrywki.

Lew na północnym krańcu imperium

Obecność dużego drapieżnika w północnej Brytanii wymagała rozbudowanej logistyki. Egzotyczne zwierzę trzeba było schwytać, przetransportować na ogromną odległość, nakarmić i utrzymać pod kontrolą.

York miał przy tym wyraźne powiązania z Afryką Północną poprzez armię oraz dalekosiężny obieg ludzi i towarów. Badacze wskazują m.in. na północnoafrykańskie wpływy widoczne w materiale archeologicznym oraz towary sprowadzane z tamtej części imperium. Nie pozwala to ustalić trasy konkretnego lwa, ale pokazuje, że Eboracum nie było odizolowanym miastem na krańcu świata.

Rzymskie imperium tworzyło sieć dróg, portów i szlaków handlowych, po których przemieszczali się żołnierze, urzędnicy, kupcy, towary i zwierzęta. York był jednym z ważnych punktów tej sieci.

Kilka śladów, których wcześniej brakowało

Największe znaczenie znaleziska nie polega na tym, że pozwala odtworzyć efektowną scenę walki gladiatora z lwem. Właśnie tego nie jesteśmy w stanie zrobić.

Szkielet 6DT19 dostarcza czegoś cenniejszego: materialnego dowodu, że duży kot miał bezpośredni kontakt z człowiekiem pochowanym na niezwykłym rzymskim cmentarzysku w Yorku. W połączeniu z profilem nekropolii, częstymi urazami i licznymi dekapitacjami wzmacnia to interpretację miejsca jako związanego ze światem rzymskich widowisk.

Nie wiemy, czy 6DT19 był zawodowym gladiatorem. Nie wiemy, czy zwierzę zadało mu śmiertelne obrażenia. Nie wiadomo też dokładnie, co wydarzyło się przed dekapitacją.

Wiemy natomiast, że kilka milimetrowych zmian zachowanych przez około 1700 lat pozwoliło dodać fizyczny dowód do historii znanej wcześniej głównie z rzymskich tekstów i przedstawień artystycznych.

Znalezisko pochodzi z czasów, gdy Eboracum należało do najważniejszych miast rzymskiej Brytanii. Dopiero znacznie później rozpoczęły się procesy prowadzące do zaniku władzy cesarskiej na wyspie i szerszego schyłku zachodniego Cesarstwa Rzymskiego.

Źródła

T.J.U. Thompson, D. Errickson, Christine McDonnell, Malin Holst, Anwen Caffell, John Pearce, Rebecca L. Gowland, Unique osteological evidence for human-animal gladiatorial combat in Roman Britain, „PLOS ONE”, t. 20, nr 4, 2025, e0319847.

University of York, Study reveals skeletal evidence of Roman gladiator bitten by lion in combat, 23 kwietnia 2025 r.

York Archaeology, Gladiators – A Cemetery of Secrets – materiały dotyczące wykopalisk przy Driffield Terrace, struktury cmentarzyska, dekapitacji i dyskusji nad identyfikacją pochowanych.

York Archaeology, The ‘real’ gladiator? Skeleton with lion bite-marks goes on display in York! – materiały dotyczące badanego szkieletu i historii odkrycia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *