W 326 roku p.n.e. Aleksander Macedoński dotarł nad rzekę, której nie mógł po prostu przekroczyć na oczach przeciwnika. Na drugim brzegu czekał król Poros, jego żołnierze oraz słonie bojowe budzące niepokój macedońskiej kawalerii. Zwycięstwo wymagało podstępu, nocnej przeprawy podczas burzy i wyjątkowo ciężkiej walki. Hydaspes nie zakończył podbojów Aleksandra, ale pokazał, jak blisko granicy możliwości znalazła się jego armia.
Aleksander dotarł poza granice dawnej Persji
Zanim Macedończycy wkroczyli na subkontynent indyjski, przez kilka lat podbijali wschodnie ziemie dawnego państwa Achemenidów. Zwycięstwa nad Dariuszem III otworzyły Aleksandrowi drogę do Babilonu, Suzy i Persepolis, lecz nie zakończyły jego wyprawy. Król ruszył dalej przez Baktrię i Sogdianę, a następnie przekroczył Hindukusz. Cała kampania Aleksandra Wielkiego coraz bardziej oddalała wojsko od Macedonii.
Na obszarze dzisiejszego Pakistanu część miejscowych władców uznała jego zwierzchnictwo. Sojusznikiem Aleksandra został władca Taxili, nazywany w greckich przekazach Taxilesem lub Omfisem. Jego rywal Poros kontrolował ziemie między Hydaspesem i Akesinesem, czyli dzisiejszymi rzekami Dźhelam i Ćenab.
Poros odmówił podporządkowania się przybyszowi. Zajął pozycje na wschodnim brzegu Hydaspesu i przygotował się do zaatakowania Macedończyków w trakcie przeprawy. Rzeka była wezbrana, nurt silny, a warunki dodatkowo pogarszały deszcze. Wprowadzenie koni, piechoty i sprzętu do wody pod ostrzałem przeciwnika mogło skończyć się katastrofą.
Poros miał rzekę i słonie
Największą przewagę indyjskiego władcy dawało położenie jego armii. Wystarczyło pilnować dogodnych miejsc przeprawy i czekać, aż Aleksander popełni błąd. Aleksander popełni błąd. Na brzegu stały również słonie. Ich widok i trąbienie mogły płoszyć konie, dlatego próba wysadzenia kawalerii naprzeciw zwierząt byłaby szczególnie ryzykowna.
Liczebność armii Porosa pozostaje niepewna. Antyczni autorzy podawali różne dane dotyczące piechoty, jazdy, rydwanów i słoni. Zamiast przyjmować te liczby dosłownie, można stwierdzić, że Aleksander stanął przed dobrze przygotowanym przeciwnikiem dysponującym bronią, której Macedończycy nie doświadczyli wcześniej w takiej skali na polu bitwy.
Słonie nie były jednak niezwyciężone. Mogły rozbijać szyki i tratować piechurów, ale po zranieniu stawały się trudne do kontrolowania. Podobne problemy z ich wykorzystaniem pojawiały się później w innych konfliktach, między innymi podczas kampanii Hannibala przeciwko Rzymowi.
Fałszywe alarmy uśpiły czujność obrońców
Aleksander rozpoczął przygotowania od wprowadzenia przeciwnika w błąd. Jego oddziały regularnie przemieszczały się wzdłuż brzegu, podnosiły hałas i pozorowały próbę przekroczenia rzeki. Poros początkowo odpowiadał na każdy taki ruch, przesuwając żołnierzy i słonie.
Powtarzające się alarmy stopniowo traciły znaczenie. Macedoński król chciał przyzwyczaić przeciwnika do przekonania, że kolejne demonstracje także nie prowadzą do prawdziwego ataku. Jednocześnie rozpoznał teren i wybrał miejsce położone w górze rzeki, niewidoczne z głównego obozu Porosa.
Naprzeciw indyjskiego władcy pozostała część armii dowodzona przez Kraterosa. Miała utrzymywać ogniska, pozorować normalne funkcjonowanie obozu i czekać na odpowiedni moment. Aleksander wyruszył natomiast nocą z wybranymi oddziałami piechoty oraz znaczną częścią kawalerii.
Przeprawie towarzyszyła burza. Ulewny deszcz, wiatr i grzmoty utrudniały marsz, ale jednocześnie zagłuszały odgłosy przemieszczających się ludzi i koni. Operacja nie przebiegła bez zakłóceń. Z powodu nieznajomości terenu Macedończycy wylądowali najpierw na dużej wyspie, którą wzięli za stały ląd. Musieli następnie pokonać płytką odnogę rzeki, zanim dotarli na właściwy brzeg.
Rydwany ugrzęzły na mokrej ziemi
Gdy Poros otrzymał wiadomość o przeprawie, początkowo nie wiedział, czy ma do czynienia z głównym atakiem, czy kolejnym manewrem pozorowanym. Wysłał przeciwko Macedończykom oddział, którym według antycznych relacji dowodził jego syn. W jego skład wchodziły między innymi kawaleria i rydwany.
Mokra, rozmiękła ziemia ograniczała ruch ciężkich pojazdów. Macedońska jazda szybko zdobyła przewagę, rozbiła wysłane siły, a syn Porosa poległ. Indyjski król musiał teraz zdecydować, czy pozostać naprzeciw Kraterosa, czy ruszyć przeciw Aleksandrowi.
Poros pozostawił część wojsk nad rzeką i poprowadził główną armię na spotkanie przeciwnika. Przed piechotą rozstawił słonie, zachowując między nimi odstępy. Na skrzydłach znalazły się kawaleria i rydwany. Zwierzęta miały powstrzymać macedońską jazdę oraz rozrywać szeregi falangi.
Najcięższa walka rozegrała się w centrum
Aleksander skierował główne uderzenie jazdy na jedno ze skrzydeł armii Porosa. Chciał zmusić przeciwnika do przesunięcia kawalerii, a następnie wykorzystać powstałą lukę. Gdy indyjskie oddziały zaczęły reagować na jego manewr, jazda Koenosa zaatakowała je od tyłu.
W centrum piechota zetknęła się ze słoniami. Zwierzęta tratowały żołnierzy, rozbijały zwarte szeregi i utrudniały używanie długich saris. Macedończycy próbowali ranić słonie oraz eliminować siedzących na nich wojowników i poganiaczy. Walka musiała być znacznie bardziej chaotyczna niż wcześniejsze starcia przeciwko armiom imperium Achemenidów.
Przewaga Porosa zaczęła znikać, gdy część słoni została zraniona lub wyczerpana. Zwierzęta przestawały reagować na polecenia, zawracały i wpadały pomiędzy własnych piechurów. Jednocześnie indyjska kawaleria została zaatakowana z kilku stron. Gdy wojska pozostawione pod dowództwem Kraterosa przekroczyły rzekę, wynik bitwy był już przesądzony.
Pokonany król pozostał na tronie
Poros walczył, siedząc na słoniu, i został ranny. Antyczni autorzy przekazali później słynną rozmowę, w której Aleksander miał zapytać jeńca, jak powinien go traktować. Poros miał odpowiedzieć: „Jak króla”. Dokładnych słów nie można zweryfikować, ale dalsze postępowanie zwycięzcy jest dobrze poświadczone.
Aleksander nie usunął Porosa. Pozostawił go na tronie jako podporządkowanego władcę i powiększył obszar oddany mu pod zarząd. Była to decyzja polityczna: miejscowy król mógł skuteczniej kontrolować kraj niż obca administracja oparta wyłącznie na macedońskich garnizonach.
Po bitwie Aleksander założył dwa miasta, znane jako Nikea i Bukefala. Drugie miało upamiętniać Bucefała, jego słynnego konia, który zmarł w tym okresie. Starożytne relacje różnią się w kwestii przyczyny śmierci zwierzęcia – wskazują na rany albo wiek i wyczerpanie.
Zwycięstwo nie otworzyło drogi dalej
Nie znamy rzeczywistych strat obu stron. Liczby przekazane przez antycznych historyków są rozbieżne, a część mogła zostać wyolbrzymiona, aby zwiększyć skalę zwycięstwa. Hydaspes z pewnością należał jednak do najbardziej wymagających bitew Aleksandra. Połączył trudną przeprawę, nocną operację, niekorzystną pogodę i walkę przeciwko słoniom.
Armia kontynuowała marsz na wschód, lecz nad Hyfasis, dzisiejszym Beasem, żołnierze odmówili dalszej wyprawy. Byli wyczerpani wieloletnimi kampaniami, deszczem i rosnącą odległością od domu. Docierały do nich także wiadomości o kolejnych państwach i licznych słoniach czekających w głębi subkontynentu.
Aleksander wygrał nad Hydaspesem dzięki cierpliwości, dezinformacji i współdziałaniu różnych rodzajów wojsk. Nie przegrał z Porosem ani z jego słoniami. Wkrótce musiał jednak uznać granicę, której nie wyznaczyła armia przeciwnika, lecz zmęczenie własnych ludzi.
