Każdy statek ma swój okres eksploatacji, swoje życie i kres. Wśród pasjonatów nautologii dość dużą grupę stanowią osoby, które śledzą losy jednostek pływających, skupiając się na procesie budowy, a następnie na użytkowaniu statków czy łodzi. Natomiast nieliczna grupa interesuje się losami jednostek po rozbiórce. Tę niszę badawczą wypełnia książka Pawła Marka Pogodzińskiego.
Publikacja zatytułowana „Zabytki szkutnicze z badań archeologicznych Gdańska w latach 1988–2015. Problematyka recyklingu drewna z dawnych jednostek pływających” ukazała się w ramach serii „Archeologia Gdańska”, wydawanej przez Muzeum Archeologiczne w Gdańsku.


Zagadnienie jest oryginalne i wymagające pod względem badawczym. Sam autor, gdy zaczynał zbierać materiały, nie przypuszczał, do jakich wniosków doprowadzi go dalsza praca.
Wpatrując się w obraz Wiliama Turnera „Ostatnia droga Temeraire’a” z roku 1839, widzimy żaglowiec HMS Temeraire holowany do miejsca rozbiórki. Wielokrotnie zadawałem sobie pytanie: czy tak właśnie wyglądał kres większości jednostek drewnianych? Żaglowiec, niczym skazaniec, zabierany był na miejsce kaźni? Jak wyglądał sam proces demontażu? Co się działo z elementami statku po jego rozbiórce? Czy rozbiórka i jej rezultaty były działaniami przypadkowymi, czy też skoordynowanymi, zorientowanymi na pozyskanie konkretnych elementów?

Pewnym zaskoczeniem była dla mnie informacja, że pozostałości HMS Temeraire zyskały drugie życie. Na przykład stojak na gong, wykonany z drewna okrętu, stał się prezentem ślubnym dla króla Jerzego V; krzesła z drewna porozbiórkowego trafiły do muzeów w Anglii; z kolei w kościele Saint Mary’s w Rotherhithe znajdują się balaski ołtarzowe oraz dwa krzesła biskupie, również wykonane z drewna porozbiórkowego.
Ten angielski żaglowiec i jego dzieje dały mi natchnienie do pracy badawczej. Odpowiedzi na nurtujące mnie pytania zacząłem szukać w różnych miejscach Polski, koncentrując się najbardziej na Gdańsku, który przez wieki stanowił największy ośrodek portowy na Bałtyku. Tu krzyżowały się losy wielu jednostek, nie tylko morskich, ale i rzecznych, począwszy od procesu budowy, aż po kres ich żywota.

Na początku mojej drogi badacza nie zdawałem sobie sprawy, dokąd zaprowadzą mnie poszukiwania. Z czasem zrozumiałem, że znalazłem się w świecie ogromnej pomysłowości i zaradności dawnych ludzi. Wciągnął mnie historyczny recykling i upcykling elementów szkutniczych.
Gdańsk zawdzięczał swój rozwój handlowi opartemu na żegludze morskiej i rzecznej. Miasto już od czasów średniowiecza było jednym z najważniejszych ośrodków portowych w basenie Morza Bałtyckiego. Oprócz miejsc związanych z załadunkiem i wyładunkiem towaru działały tu liczne miejsca o charakterze stoczniowym, gdzie budowano i naprawiano różne jednostki pływające, morskie i rzeczne.
W trakcie prac archeologicznych prowadzonych na obszarze Gdańska stwierdzono, że wiele dawnych elementów szkutniczych zostało wykorzystanych wtórnie – jako materiał budowlany do rozmaitych konstrukcji.


Książkę „Zabytki szkutnicze…” można kupić przy okazji zwiedzania oddziałów Muzeum Archeologicznego w Gdańsku albo w sklepie internetowym:
- wydanie po polsku: https://tinyurl.com/Zabytki-szkutnicze
- wydanie po angielsku: https://tinyurl.com/Shipbuilding-Relics
Publikacja powstała dzięki dofinansowaniu ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury – państwowego funduszu celowego.
Źródło: Muzeum Archeologiczne w Gdańsku


