Czy Polacy nadal chodzą do bibliotek? Najnowsze dane mogą zaskoczyć

Biblioteka publiczna nie zniknęła z polskiego krajobrazu. Nie stała się też reliktem z czasów, gdy po szkolną lekturę szło się z kartką od nauczyciela i lekką obawą, czy na półce został jeszcze ostatni egzemplarz. Najnowsze dane pokazują coś znacznie ciekawszego: biblioteki nadal mają swoich czytelników, przyciągają uczestników wydarzeń i coraz mocniej działają tam, gdzie mieszkańcy naprawdę potrzebują lokalnego miejsca spotkań.

W 2025 roku w Polsce działało 7 438 bibliotek publicznych, razem z filiami. W ciągu roku 5,4 mln czytelników wypożyczyło z nich co najmniej jedną pozycję, a łącznie poza placówki trafiło 99,5 mln woluminów księgozbioru. To nie jest obraz instytucji w odwrocie. Liczba czytelników była nawet nieco wyższa niż rok wcześniej, podobnie jak liczba wypożyczonych książek.

Biblioteka wciąż jest blisko domu

W dużym mieście biblioteka bywa jednym z wielu punktów na mapie: obok kina, księgarni, domu kultury, kawiarni i galerii handlowej. W mniejszej miejscowości jej znaczenie potrafi być znacznie większe. Dane za 2025 rok dobrze to pokazują, bo blisko dwie trzecie bibliotek publicznych działało na wsi.

To zmienia sposób patrzenia na całą sprawę. Biblioteka nie jest tylko miejscem, w którym stoi regał z kryminałami i lekturami. Dla wielu mieszkańców to najbliższa instytucja kultury, punkt dostępu do internetu, przestrzeń dla dzieci, seniorów, lokalnych pasjonatów i osób, które chcą po prostu wyjść z domu w miejsce dostępne, spokojne i znajome.

Mazowsze wyraźnie prowadziło pod względem liczby bibliotek, podczas gdy Podlasie zamykało regionalne zestawienie. Sama liczba placówek nie mówi jednak wszystkiego. Bardziej obrazowy jest wskaźnik czytelników na jedną bibliotekę. Średnio było ich 724, ale w województwie pomorskim aż 1 118. To pokazuje, że w niektórych regionach biblioteki pracują wyjątkowo intensywnie.

Po książki nadal się przychodzi

Można by przypuszczać, że w epoce smartfonów, platform streamingowych, e-booków i audiobooków wypożyczanie książek będzie szybko tracić znaczenie. Dane tego nie potwierdzają. Biblioteki publiczne miały na koniec 2025 roku 123,9 mln woluminów księgozbioru, w którym książki stanowiły 98,5 proc.

W przeliczeniu na jednego czytelnika biblioteki odnotowały średnio 19 wypożyczonych woluminów. Najwyższy wynik odnotowano w województwie świętokrzyskim, gdzie było to 23 woluminy. Najniższy w pomorskim, gdzie statystyczny czytelnik wypożyczył 15 woluminów. Ten kontrast jest ciekawy: Pomorskie miało najwięcej czytelników na jedną bibliotekę, ale nie było liderem liczby wypożyczeń na osobę.

Biblioteka coraz częściej działa więc na dwóch poziomach. Wciąż zapewnia dostęp do książek, a jednocześnie coraz częściej przyciąga ludzi na krótsze, bardziej różnorodne wizyty. Ktoś przychodzi po powieść, ktoś inny na spotkanie, jeszcze ktoś po dostęp do katalogu, zajęcia dla dziecka albo chwilę spokojnej pracy.

Seniorzy wracają, młodzi dorośli odpływają

Najliczniejszą grupą czytelników były osoby w wieku 25–44 lata. To właściwie nie dziwi. W tej grupie mieszczą się rodzice wypożyczający książki dzieciom, osoby aktywne zawodowo, czytelnicy szukający nowości i ci, którzy nie chcą kupować każdej książki do domowej biblioteczki.

Najciekawszy ruch widać jednak u seniorów. W grupie seniorów powyżej sześćdziesiątego roku życia biblioteki zanotowały wzrost o 3 proc., większy niż w jakiejkolwiek innej kategorii wiekowej. Biblioteka dla seniora często oznacza coś więcej niż półkę z książkami. To rytm tygodnia, rozmowa z bibliotekarzem, klub czytelniczy, warsztat, spotkanie autorskie albo po prostu miejsce, w którym człowiek nie jest anonimowy.

Słabiej wygląda grupa 20–24 lata. Tutaj zanotowano największy spadek, wynoszący 5,7 proc. To sygnał ostrzegawczy. Młodzi dorośli żyją szybko, często przenoszą się między miastami, studiują, pracują dorywczo, korzystają z treści cyfrowych i rzadziej budują stały kontakt z lokalną instytucją. Biblioteki będą musiały zawalczyć o tę grupę inaczej niż o dzieci czy seniorów.

Biblioteka coraz częściej robi coś, a nie tylko coś wypożycza

Jedna z najmocniejszych liczb w danych za 2025 rok dotyczy wydarzeń. W bibliotekach publicznych odbyło się 168,5 tys. imprez stacjonarnych, a uczestniczyło w nich 5,6 mln osób. Do tego dochodzą zajęcia i szkolenia edukacyjne, w których w skali kraju wzięło udział 4,5 mln osób.

To właśnie tutaj najlepiej widać zmianę. Biblioteka nie czeka już wyłącznie przy ladzie. Organizuje spotkania, warsztaty, lekcje, lokalne akcje, wydarzenia dla dzieci i seniorów. Podobny kierunek dobrze widać przy takich inicjatywach jak Tydzień Bibliotek w Muzeum Okręgowym im. Leona Wyczółkowskiego w Bydgoszczy, gdzie książka staje się pretekstem do spotkania ze sztuką, historią i drugim człowiekiem.

W tym sensie biblioteka wraca trochę do swojej dawnej roli, tylko w nowoczesnym wydaniu. Kiedyś gromadziła wiedzę i pomagała ją ocalić. Dziś pomaga ją udostępniać, tłumaczyć i przeżywać wspólnie. Historia Józefa Maksymiliana Ossolińskiego dobrze przypomina, że biblioteka w polskiej kulturze nigdy nie była wyłącznie magazynem książek.

Cyfrowo, ale nadal po ludzku

Nowoczesna biblioteka musi być wygodna. Czytelnik chce sprawdzić książkę w katalogu online, zarezerwować ją z domu i dostać przypomnienie o terminie zwrotu. Dane pokazują, że biblioteki coraz mocniej idą w tę stronę.

Prawie wszystkie biblioteki publiczne były wyposażone w komputery. Większość umożliwiała dostęp do swojej oferty przez usługi elektroniczne. Wśród bibliotek oferujących takie rozwiązania najczęściej pojawiał się katalog online, zdalna rezerwacja materiałów i elektroniczne powiadomienia o terminach zwrotu. Rejestracja online nowych czytelników była mniej powszechna, ale i tu widać pole do rozwoju.

Cyfryzacja nie zabiła biblioteki. Raczej zdjęła z niej część starych ograniczeń. Dziś można wyszukać tytuł wieczorem, zamówić go bez telefonu, a potem tylko odebrać w placówce. To małe udogodnienia, ale właśnie one decydują, czy ktoś wróci po kolejną książkę.

Książka nadal ma swoje miejsca

Warto przy tym pamiętać, że biblioteka działa w szerszym świecie czytania. Obok niej są księgarnie, targi, festiwale, spotkania autorskie i lokalne wydarzenia. Gdy patrzymy na targi książki w Polsce, widać, że książka wciąż potrafi gromadzić ludzi, budować emocje i tworzyć przestrzeń rozmowy.

Biblioteka robi to samo, tylko bliżej codzienności. Nie wymaga biletu, wielkiego wyjazdu ani specjalnego planu. Można wejść po jedną książkę, zabrać dziecko na zajęcia albo zapytać o coś bibliotekarza. Ta zwyczajność jest jej ogromną siłą.

Podsumowanie

Polacy nadal chodzą do bibliotek. Może nie zawsze w taki sposób, jaki pamiętamy sprzed lat, ale liczby nie zostawiają wątpliwości: miliony czytelników, prawie 100 mln wypożyczonych woluminów i tysiące wydarzeń pokazują instytucję, która wciąż ma publiczność.

Największa zmiana polega na tym, że biblioteka przestała być kojarzona wyłącznie z ciszą między regałami. Coraz częściej jest miejscem spotkania, nauki, lokalnej aktywności i cyfrowej wygody. Książki nadal są jej sercem, ale wokół tego serca powstał znacznie większy organizm. I właśnie dlatego najnowsze dane naprawdę mogą zaskoczyć.

Źródło danych: GUS.

Opracowanie: all4history

By Ola A.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *