Kiedy mówimy o dawnych ludach Europy Wschodniej, zazwyczaj padają nazwy Scytów, Daków czy Traków. Tymczasem na pograniczu tych światów żył jeszcze jeden lud – Agatyrsowie. Dla starożytnych byli „wykwintni”, kochali złoto i mieli obyczaje, które szokowały nawet Greków. Dziś ich nazwę pamiętają głównie specjaliści od antyku, chociaż to właśnie Agatyrsowie należą do pierwszych historycznie znanych mieszkańców Transylwanii.
Kim byli Agatyrsowie
Większość badaczy zalicza Agatyrsów do kręgu ludów irańskich, spokrewnionych ze Scytami – koczowniczymi jeźdźcami wielkiego stepu od Morza Czarnego po Azję Środkową. Uważa się, że początkowo byli częścią szerokiej wspólnoty plemiennej, którą Grecy określali zbiorczo mianem Scytów, ale z czasem wyodrębnili się jako osobna grupa.
W najstarszym okresie ich dziejów Agatyrsowie mieszkali prawdopodobnie na wschodnich rubieżach stepu pontyjskiego, nad północnym brzegiem dzisiejszego Morza Azowskiego. Tam funkcjonowali w świecie typowych nomadów: z gospodarką opartą na hodowli koni i bydła, z wojowniczą elitą i ruchomymi obozowiskami.
Sytuacja zmieniła się w VII–VI wieku p.n.e., kiedy kolejne fale ludów stepowych zaczęły wypychać poprzedników dalej na zachód. Napór „właściwych” Scytów sprawił, że część Agatyrsów ruszyła w stronę Karpat. W efekcie z czasem przestali być typowymi nomadami – część plemion osiadła na stałe, wchodząc w kontakt z ludnością rolniczą.
Agatyrsowie oczami Herodota
O Agatyrsach wiemy zaskakująco dużo jak na lud, który nie pozostawił własnych tekstów. Ich obraz zawdzięczamy przede wszystkim Herodotowi, greckiemu „ojcu historii”. W IV księdze „Dziejów” opisuje ludy zamieszkujące stepy i okolice Karpat. Agatyrsowie pojawiają się tam jako naród:
- „bardzo wykwintny”, przywiązany do wygód i strojów,
- lubiący nosić liczne złote ozdoby,
- mający zwyczaj „wspólnych żon”, co – według Greka – miało usuwać zazdrość i wzmacniać braterstwo.
Historycy patrzą dziś na ten opis z dystansem. Zwyczaj „wspólnych żon” mógł być niezrozumieniem lokalnych zasad małżeństwa lub ich świadomym przerysowaniem. Faktem jest jednak, że Agatyrsowie wyróżniali się w oczach Greków sposobem życia: bardziej wystawnym i „miękkim” niż surowa, wojownicza kultura typowych Scytów stepu.
Herodot wplata Agatyrsów także w mitologiczny rodowód Scytów. W genealogicznej opowieści o synach boskiego Targitaosa Agathyrsus jest najstarszym z braci – ważniejszym niż przodek Scytów właściwych. W micie widać odbicie pamięci, że ludy agatyrskie były na tych terenach wcześniej niż późniejsi Scytowie.
Gdzie mieszkali: od stepu nadczarnomorskiego do Karpat
Kiedy Herodot pisał swoje „Dzieje” w V wieku p.n.e., Agatyrsowie żyli już przede wszystkim na terenach dzisiejszej Rumunii. Ich ziemie rozciągały się na płaskowyżu siedmiogrodzkim oraz w rejonie dzisiejszej Mołdawii i Oltenii. Grecki autor wspomina rzekę Maris wpływającą do Dunaju w kraju Agatyrsów – większość badaczy widzi w niej dzisiejszy Mureș, jedną z głównych rzek Siedmiogrodu.
W praktyce oznacza to, że Agatyrsowie zajmowali obszar późniejszej Dacji – region bogaty w lasy, żyzne doliny i, co szczególnie ważne, w złoża metali, zwłaszcza złota. W porównaniu ze stepem był to świat bardziej osiadły: z grodami, rozległymi osadami obronnymi i uprawami.
Kultura, złoto i kontakty z sąsiadami
Agatyrsowie łączyli cechy koczowniczej kultury irańskiej z wpływami ludności tracko-getyckiej, która od dawna mieszkała w Karpatach. Archeolodzy wiążą z nimi i ich otoczeniem m.in. duże grody w rejonie Stâncești czy Cotnari. W bogatszych grobach wojowników znajdują się kunsztownie zdobione elementy uzbrojenia, liczne ozdoby z metali szlachetnych i lokalna ceramika o charakterystycznych formach. Zdarzają się także przedmioty importowane z obszaru świata greckiego, co pokazuje, że lud ten był włączony w szeroką sieć wymiany.
Źródła starożytne zgodnie podkreślają jedno: Agatyrsowie uwielbiali złoto. Biżuteria, pasy, sprzączki – wszystko miało błyszczeć. Badacze wiążą to z dostępem do złotonośnych rejonów Karpat. Niektóre rzeki w górach Apuseni do dziś przynoszą w piasku drobinki kruszcu. Można więc zakładać, że Agatyrsowie w dużej mierze sami pozyskiwali złoto z lokalnych złóż, choć starożytni autorzy nie opisują wprost ich technik górniczych.
Z czasem widać też, że ich kultura coraz mocniej upodabnia się do świata sąsiednich Getów i Daków. W uzbrojeniu i obrządku pogrzebowym pojawia się coraz więcej elementów typowych dla ludów tracko-getyckich. To sygnał, że proces mieszania się społeczeństw postępował.
Zniknięcie w cieniu Daków
Od IV–III wieku p.n.e. Agatyrsowie stopniowo znikają ze źródeł pisanych. Nie ma relacji o ich spektakularnej klęsce czy wygnaniu. Bardziej prawdopodobny scenariusz to powolna, wielopokoleniowa asymilacja w rosnącym organizmie geto-dackim.
Archeologicznie widać to tak: cmentarzyska i osady wiązane z kręgiem agatyrskim przestają być użytkowane, a w ich miejscu pojawiają się stanowiska o typowo dackim charakterze. Wydaje się, że dawna elita agatyrska wtopiła się w nowo powstającą elitę Daków, a część tradycji – choćby przywiązanie do złota – przetrwała już pod nową nazwą.
Badacze podkreślają przy tym, że nie da się wskazać jednego momentu, w którym Agatyrsowie „zamieniają się” w Daków. To raczej długi proces mieszania się, w którym różne plemiona stepu i Karpat stopniowo tworzyły wspólne podłoże etniczne dla późniejszej Dacji. Można więc powiedzieć, że Agatyrsowie najprawdopodobniej współtworzyli to podłoże – ale nie byli jedynym jego elementem.
Dlaczego wciąż ich badamy?
Dla współczesnych historyków Agatyrsowie są ważnym „brakującym ogniwem” w dziejach Karpat. Pokazują, że zanim pojawiły się dobrze znane z podręczników królestwa Daków i rzymska prowincja Dacja, region ten był areną spotkania wielu światów: nomadów stepu, ludów irańskich i rolniczej ludności tracko-getyckiej.
Ich los – droga od koczowniczych wojowników nad Morzem Azowskim do „złotych elit” w Transylwanii, a potem cicha asymilacja – to modelowy przykład tego, jak w starożytności znikały całe ludy. Nie w jednej bitwie, lecz poprzez długotrwałe zmiany, mieszanie i przejmowanie obyczajów.
Dlatego gdy dziś myślimy o zamkach Transylwanii i legendzie Drakuli, warto pamiętać, że na tej samej ziemi znacznie wcześniej żyli Agatyrsowie – lud tak niezwykły, że Grecy uznali go za godny utrwalenia w swoich „Dziejach”.

