Jacek Kuroń wraca dziś nie jako postać zamknięta w archiwalnych zdjęciach, lecz jako człowiek, którego sposób myślenia o wolności nadal brzmi zaskakująco aktualnie. W dniach 18–20 maja w Parlamencie Europejskim w Strasburgu odbyła się multimedialna wystawa „Być jak Jacek Kuroń”, przypominająca jedną z najważniejszych postaci polskiej opozycji demokratycznej.
To opowieść o człowieku, który rozumiał politykę przez pryzmat odpowiedzialności za innych. Wystawa łączy historię PRL, narodziny społeczeństwa obywatelskiego i współczesną rozmowę o tym, czym demokracja pozostaje wtedy, gdy przestaje być tylko systemem instytucji, a zaczyna być codziennym wyborem.

Kuroń pokazany w centrum europejskiej debaty
Miejsce prezentacji nie jest przypadkowe. Parlament Europejski w Strasburgu to przestrzeń, w której historia narodowych doświadczeń spotyka się z pytaniami o przyszłość całej wspólnoty. Właśnie tam opowieść o Jacku Kuroniu została pokazana jako część szerszej europejskiej pamięci o wolności, prawach człowieka i obywatelskim sprzeciwie.
Ekspozycja „Być jak Jacek Kuroń” została objęta patronatem Przewodniczącej Parlamentu Europejskiego Roberty Metsoli. Gospodarzami wydarzenia byli europosłowie Bogdan Zdrojewski i Andrzej Halicki z Grupy Europejskiej Partii Ludowej. Wystawa została przygotowana jako nowoczesna, multimedialna opowieść, w której archiwalne materiały, fotografie, cytaty i obraz prowadzą odbiorcę przez kolejne etapy życia Kuronia.
Na tej drodze pojawia się list otwarty z 1965 roku, działalność opozycyjna, Komitet Obrony Robotników, rodzenie się niezależnego myślenia obywatelskiego i wreszcie droga ku wyborom 1989 roku. Ten ciąg wydarzeń nie był prostą linią zwycięstwa. Przypominał raczej długi marsz przez represje, ryzyko, porażki, nadzieję i pracę wykonywaną często poza światłem reflektorów.
Wolność, która zaczynała się od drugiego człowieka
Najważniejszy sens tej wystawy nie polega wyłącznie na przypomnieniu biografii. Kuroń był jednym z tych ludzi, którzy potrafili nadać pojęciu wolności bardzo konkretny wymiar. Nie zaczynał od wielkich deklaracji, lecz od prostego pytania: kto potrzebuje pomocy i co można zrobić, żeby nie został sam.
W jego postawie polityka nie była oderwana od codzienności. Pomoc represjonowanym, rozmowa, organizowanie wsparcia, budowanie więzi, obrona tych, których system próbował izolować — wszystko to tworzyło fundament opozycji demokratycznej. Nie chodziło tylko o sprzeciw wobec władzy, lecz o odbudowę zaufania między ludźmi.
Właśnie dlatego historia Kuronia dobrze łączy się z opowieścią o Czerwcu 1976, gdy robotniczy bunt i brutalna reakcja władz stały się jednym z impulsów do narodzin nowej formy solidarności społecznej. Po Radomiu, Ursusie i Płocku pomoc represjonowanym przestała być gestem jednostek. Zaczęła stawać się siecią.
Od sprzeciwu do społeczeństwa obywatelskiego
W historii PRL opozycja nie od razu była wielkim ruchem społecznym. Przez lata rodziła się w mieszkaniach, środowiskach intelektualnych, zakładach pracy, kościołach, niezależnych wydawnictwach i prywatnych rozmowach, które z czasem nabierały znaczenia politycznego. Kuroń należał do osób, które rozumiały, że państwo autorytarne najsilniejsze jest wtedy, gdy udaje mu się rozdzielić ludzi i przekonać ich, że każdy zostaje sam.
Komitet Obrony Robotników był w tym sensie czymś więcej niż organizacją pomocy. Stał się próbą przełamania lęku. Łączył środowiska, które wcześniej często żyły obok siebie: robotników, inteligencję, prawników, pisarzy i ludzi gotowych działać mimo realnych konsekwencji. W tej historii widać mechanizm, który później doprowadził do narodzin „Solidarności”.
To dlatego wystawa w Strasburgu ma znaczenie nie tylko biograficzne. Pokazuje drogę, która prowadziła od pojedynczych gestów wsparcia do masowego ruchu społecznego, od prywatnej odwagi do publicznego sprzeciwu, od rozproszonego oporu do politycznej zmiany. Bez tej drogi trudno zrozumieć późniejszy upadek komunizmu w Europie Środkowo-Wschodniej.

Historia PRL bez pomnikowego tonu
Opowieść o Kuroniu łatwo byłoby zamienić w pomnikową narrację. Wystawa i promowany równolegle film „Nasza rewolucja” idą jednak w inną stronę. Ich wspólnym punktem wyjścia pozostaje człowiek, relacje, emocje i codzienność, w której wielka historia nie jest abstrakcją, ale ciężarem obecnym w domu, rozmowach, strachu i wyborach.
Film Piotra Domalewskiego opowiada o Jacku i Grażynie Kuroniach przez pryzmat ich relacji. To historia miłości, wzajemnej siły i życia wystawionego na presję polityczną. W rolach głównych występują Magdalena Popławska oraz Arkadiusz Jakubik. Premiera kinowa została zaplanowana na 11 listopada 2026 roku, co nadaje tej opowieści dodatkowy wymiar symboliczny.
Ten prywatny punkt widzenia jest ważny, bo historia opozycji demokratycznej nie składała się wyłącznie z dat, dokumentów i decyzji politycznych. Tworzyły ją także rodziny, przyjaźnie, mieszkania, rozmowy prowadzone po cichu i codzienny lęk przed represjami. Tę perspektywę warto zachować, gdy mówi się o historii stanu wojennego, internowaniach i cenie płaconej przez ludzi za wierność własnym przekonaniom.
Polska droga do demokracji jako europejskie doświadczenie
Wystawa współfinansowana przez Polską Fundację Narodową przypomina, że polska droga do demokracji nie jest wyłącznie krajową historią. To część większej opowieści o Europie XX wieku: o systemach autorytarnych, społecznym oporze, odwadze cywilnej i zmianie, która nie zawsze zaczyna się od wielkiej polityki.
Polskie doświadczenie lat 70. i 80. pokazało, że państwo może kontrolować media, instytucje i aparat przymusu, ale nie zawsze potrafi zatrzymać powstawanie alternatywnej wspólnoty. W tym sensie historia Kuronia i środowisk opozycyjnych prowadzi bezpośrednio do pytań o przyczyny upadku PZPR oraz o to, dlaczego system traci władzę nie tylko wtedy, gdy słabnie gospodarczo, lecz także wtedy, gdy przestaje być wiarygodny moralnie.
W Parlamencie Europejskim ta opowieść wybrzmiewa szczególnie mocno. Europa znów rozmawia o bezpieczeństwie, prawach człowieka, dezinformacji, podziałach społecznych i odpowiedzialności za słabszych. Biografia Kuronia nie daje prostych recept, ale przypomina coś podstawowego: demokracja wymaga ludzi, którzy nie uznają obojętności za rozsądek.
Podsumowanie
„Być jak Jacek Kuroń” to wystawa o przeszłości, ale jej sens nie kończy się w archiwum. Przypomina człowieka, który widział w wolności nie tylko prawo do własnego głosu, lecz także obowiązek usłyszenia głosu innych. To właśnie ten wymiar jego postawy sprawia, że opowieść o Kuroniu pozostaje aktualna w czasach, gdy demokracja coraz częściej musi bronić nie tylko swoich procedur, ale także swojego ludzkiego sensu.
Film „Nasza rewolucja” dopowiada tę historię z innej strony: przez relację Jacka i Grażyny Kuroniów, przez miłość, codzienność i prywatną cenę zaangażowania. Razem wystawa i film tworzą opowieść o polskiej drodze do demokracji, w której wielka historia zaczyna się od zwykłego pytania o drugiego człowieka.
Źródło: materiały prasowe NEXT FILM
Opracowanie: własne
Fot: W. Dąbkowski
NASZA REWOLUCJA
Premiera: 11 listopada 2026
Reżyseria: Piotr Domalewski
Producent: Robert Kijak
Obsada: Magdalena Popławska, Arkadiusz Jakubik, Jacek Koman, Jakub Jakubik, Andrzej Andrzejewski, Agnieszka Przepiórska, Anna Ilczuk
Zdjęcia: Michał Sobociński
Scenografia: Anna Pabisiak
Kostiumy: Dorota Roqueplo
Charakteryzacja: Daria Siejak
Montaż: Agnieszka Glińska
Dźwięk: Sebastian Brański, Wojciech Mielimąka
Producent liniowy: Anna Orska-Olszewska
Kierownik produkcji: Ewa Pawłowska
Produkcja i dystrybucja: NEXT FILM
Koprodukcja: Wytwórnia Filmów Fabularnych i Dokumentalnych, TVN, Aximo Immo Group Sp. z o.o., Agora Książka i Muzyka sp. z o.o, Mazowiecki Instytut Kultury, Mazowiecki i Warszawski Fundusz Filmowy, Gdański Fundusz Filmowy, Rebel Media
Patronat honorowy: Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego
Mecenas promocji filmu: Orlen
Współfinansowanie: Polski Instytut Sztuki Filmowej, Miasto Stołeczne Warszawa, Województwo Mazowieckie, Miasto Gdańsk


