Nie nawoływał do zamachu stanu, nie stworzył stronnictwa oligarchicznego i nie pozostawił programu politycznego. Mimo to część Ateńczyków mogła postrzegać Sokratesa jako człowieka niebezpiecznego dla demokracji. W przekazach Platona i Ksenofonta filozof podważał kompetencje osób sprawujących władzę i nie traktował stanowiska większości jako automatycznie słusznego. Jego zachowanie pokazuje jednak, że równie stanowczo sprzeciwiał się bezprawiu oligarchów.
Poglądy Sokratesa znamy z cudzych tekstów
Sokrates nie pozostawił własnych pism. Jego poglądy rekonstruuje się głównie na podstawie dialogów Platona, dzieł Ksenofonta, komedii Arystofanesa oraz późniejszych świadectw. Autorzy ci przedstawiali go na różne sposoby i realizowali własne cele literackie.
Platon uczynił Sokratesa główną postacią wielu dialogów filozoficznych. Nie zawsze można jednak oddzielić wypowiedzi historycznego Ateńczyka od poglądów samego autora. Ksenofont bronił pamięci nauczyciela i przedstawiał go jako człowieka pobożnego, rozważnego oraz pożytecznego dla otoczenia. Arystofanes stworzył natomiast komiczną karykaturę podejrzanego intelektualisty uczącego sztuki odwracania znaczeń.
Nie istnieje więc jedno pewne zdanie, które pozwalałoby uznać Sokratesa za demokratę, oligarchę albo zwolennika konkretnego ustroju. Można jedynie porównywać przypisywane mu wypowiedzi z jego działaniami na tle różnic między ustrojami Aten i Sparty.
Ateńska demokracja opierała się na bezpośrednim udziale obywateli. Głosowali oni na zgromadzeniu, zasiadali w sądach i obejmowali liczne urzędy. Część stanowisk obsadzano przez losowanie, które miało ograniczać trwałą dominację najbogatszych rodzin i zapewniać szerszy udział obywateli w rządzeniu.
Większość nie była dla niego miarą prawdy
Sokrates stale pytał rozmówców, skąd wiedzą, że ich przekonania są słuszne. Sam fakt, że dany pogląd podziela wielu ludzi, nie stanowił dla niego wystarczającego argumentu. Liczyła się zdolność do uzasadnienia własnego stanowiska i sprawdzenia, czy nie prowadzi ono do sprzeczności.
W polityce takie podejście mogło budzić opór. Demokracja zakładała, że obywatele mają prawo wspólnie rozstrzygać sprawy polis. Sokrates zwracał natomiast uwagę, że wykonywanie wielu zadań wymaga wiedzy i przygotowania. Okrętem powinien kierować doświadczony sternik, a leczeniem zajmować się człowiek znający medycynę. Powstawało więc pytanie, dlaczego zarządzanie państwem miałoby nie wymagać podobnych kompetencji.
Ksenofont znał zarzut, według którego Sokrates krytycznie oceniał powierzanie urzędów w drodze losowania. Dla ateńskich demokratów mogło to brzmieć jak podważenie jednego z podstawowych mechanizmów ustroju. Trzeba jednak zachować ostrożność: pogląd znamy z tekstu napisanego po śmierci filozofa jako część obrony jego pamięci.
Sokratesowi nie przypisywano przy tym prostego przekonania, że rządzić powinni najbogatsi albo najlepiej urodzeni. Ważniejsza była dla niego wiedza o dobru i sprawiedliwości. Władza pozbawiona moralnego przygotowania mogła być niebezpieczna bez względu na to, czy sprawowała ją większość, wąska elita czy pojedynczy tyran.
Nie szukał kariery politycznej
Filozof nie został zawodowym mówcą ani przywódcą podobnym do ateńskich strategów. W platońskiej „Obronie Sokratesa” tłumaczył, że człowiek konsekwentnie sprzeciwiający się niesprawiedliwości nie przeżyłby długo, gdyby regularnie występował publicznie przeciwko decyzjom zgromadzenia i władz.
Nie oznaczało to całkowitego wycofania z życia polis. Sokrates odbywał służbę wojskową, uczestniczył w kampaniach i pełnił obowiązki członka Rady Pięciuset.
W 406 roku p.n.e., po zwycięstwie morskim pod Arginuzami, Ateńczycy chcieli zbiorowo osądzić dowódców. Zarzucano im niepodjęcie skutecznej akcji ratunkowej po bitwie oraz niezebranie ciał poległych. Sokrates sprzeciwił się procedurze, którą uważał za niezgodną z prawem, mimo nacisku zgromadzenia i gróźb kierowanych wobec osób blokujących głosowanie.
Nie wystąpił wtedy przeciw demokracji jako ustrojowi. Odmówił raczej uznania, że większość może legalnie zrobić wszystko, czego zażąda w chwili wzburzenia. Epizod rozegrał się w okresie narastających napięć opisanych szerzej w historii Aten po śmierci Peryklesa.
Oligarchom również odmówił posłuszeństwa
Po klęsce Aten w wojnie peloponeskiej w 404 roku p.n.e. demokracja została obalona. Władzę przejęła wspierana przez Spartę grupa oligarchów znana jako Trzydziestu Tyranów. Ich krótkim rządom towarzyszyły konfiskaty, wygnania i egzekucje przeciwników.
Oligarchowie rozkazali Sokratesowi oraz czterem innym mężczyznom sprowadzić Leona z Salaminy, którego zamierzano zgładzić. Filozof odmówił udziału w zatrzymaniu i wrócił do domu. Według platońskiej „Obrony” naraził się w ten sposób na niebezpieczeństwo, ponieważ nie chciał świadomie uczestniczyć w niesprawiedliwości.
Ten epizod utrudnia przedstawianie Sokratesa jako bezwarunkowego zwolennika oligarchii. Za demokracji sprzeciwił się procedurze popieranej przez zgromadzenie, gdy uznał ją za bezprawną. Pod rządami Trzydziestu nie wykonał rozkazu prowadzącego do śmierci człowieka. W obu sytuacjach kierował się przekonaniem, że niesprawiedliwy czyn nie staje się właściwy tylko dlatego, że nakazuje go państwo.
Alkibiades i Kritiasz obciążali jego reputację
Nieufność wobec Sokratesa nie wynikała wyłącznie z jego pytań. Wśród osób związanych z filozofem znajdowali się ludzie, którzy odegrali ponurą rolę w najnowszej historii Aten.
Alkibiades przeszedł podczas wojny na stronę Sparty i pomagał jej uderzać w rodzinne miasto. Kritiasz został jednym z najbardziej brutalnych przywódców Trzydziestu Tyranów. Z oligarchicznym reżimem związany był również Charmides.
Nie oznacza to, że Sokrates odpowiadał za ich działania. Nie zachowały się dowody, że prowadził szkołę polityczną przygotowującą uczniów do obalenia demokracji, a w jego otoczeniu znajdowali się ludzie o różnych poglądach. Dla mieszkańców miasta, które niedawno przeżyło zdradę, klęskę i terror oligarchiczny, takie rozróżnienie mogło jednak nie być przekonujące.
Ksenofont wprost bronił filozofa przed zarzutem, że to jego nauki ukształtowały Kritiasza i Alkibiadesa. Sam fakt, że musiał odpowiadać na takie oskarżenie, pokazuje, jak mocno biografie obu polityków wpływały na sposób postrzegania Sokratesa.
Proces nie dotyczył formalnie obalenia ustroju
W 399 roku p.n.e. Sokrates został oskarżony o nieuznawanie bogów czczonych przez polis, wprowadzanie nowych istot boskich oraz psucie młodzieży. Nie sądzono go formalnie za zdradę państwa ani udział w oligarchicznych przewrotach.
Politycznego tła procesu nie da się jednak całkowicie pominąć. Demokrację przywrócono zaledwie kilka lat wcześniej, a obowiązująca amnestia ograniczała możliwość bezpośredniego rozliczania wielu czynów politycznych z okresu rządów Trzydziestu. Dlatego część badaczy przypuszcza, że nieufność wobec Sokratesa mogła znaleźć pośrednie ujście w oskarżeniach o psucie młodzieży i bezbożność.
Nie oznacza to, że proces był wyłącznie polityczną zemstą. Zarzuty religijne i wychowawcze mogły być traktowane przez oskarżycieli poważnie. Sokrates publicznie podważał wiedzę ludzi cieszących się autorytetem i uczył młodych rozmówców, by robili to samo.
Podczas obrony nie próbował zdobyć przychylności sędziów pochlebstwami. Przedstawiał swoją działalność jako służbę Atenom i porównywał się do gza pobudzającego ospałego konia. Dla części obywateli mogło to brzmieć jak potwierdzenie, że filozof uważa się za moralnie lepszego od tych, którzy mieli go osądzić.
Dlaczego nie uciekł z więzienia?
Po wydaniu wyroku przyjaciele mieli możliwość pomóc Sokratesowi w ucieczce. W platońskim „Kritonie” filozof odrzuca jednak ten plan. W wyobrażonej rozmowie Prawa Aten przypominają mu, że przez całe życie korzystał z porządku miasta, mógł je opuścić, a mimo to zdecydował się pozostać.
W dialogu odmowa osobistego udziału w niesprawiedliwości zostaje odróżniona od ucieczki przed wyrokiem wydanym przez sąd polis. Odpowiedź na doznaną krzywdę kolejnym naruszeniem prawa miałaby podważyć zasady, na których opiera się wspólnota.
Nie jest to prosta pochwała posłuszeństwa wobec każdej decyzji państwa. Sokrates wcześniej odmówił wykonania polecenia Trzydziestu Tyranów. „Kriton” pokazuje raczej napięcie między osobistym sumieniem, obowiązkiem wobec prawa i możliwością sprzeciwu wobec niesprawiedliwości.
Sokrates nie był bezkrytycznym zwolennikiem ateńskiej demokracji. W przekazach źródłowych nie ufał zbiorowym emocjom, stawiał kompetencję ponad popularnością i przypisywano mu krytyczny stosunek do obsadzania urzędów przez losowanie. Nie był jednak również zwykłym rzecznikiem oligarchii. Wypełniał obowiązki obywatelskie, sprzeciwiał się bezprawiu zgromadzenia i odmówił udziału w zbrodni nakazanej przez Trzydziestu.
Najtrafniej widzieć w nim niewygodnego krytyka ateńskiej demokracji. Brakuje dowodów, że prowadził działalność zmierzającą do obalenia ustroju. Zmuszał natomiast obywateli do pytania, czy samo głosowanie większości wystarcza, by decyzja była mądra i sprawiedliwa. To napięcie między niezależnym myśleniem a lojalnością wobec wspólnoty pozostało jednym z najważniejszych problemów podejmowanych przez greckich filozofów.

