W mitologii nordyckiej poezja nie jest łagodnym szeptem natchnienia ani drobnym talentem, który „po prostu się ma”. To substancja – dosłownie. Miód poezji jest napojem, który daje zdolność układania wierszy, snucia opowieści i przekonywania słuchaczy. Ale nie jest to dar niewinny ani łatwo dostępny. Powstaje z krwi zamordowanego mędrca, bywa powodem morderstw i zdrad, a w końcu zostaje skradziony przez samego Odyna.
Pokój przypieczętowany śliną
U źródeł tej historii stoi pokój między dwoma rodami bogów: Asami i Wanami. Po wyniszczającej wojnie bogowie dochodzą do porozumienia i postanawiają symbolicznie je przypieczętować. Każdy z nich pluje do jednego naczynia. Z tej mieszanki powstaje Kwasir – istota obdarzona niezwykłą mądrością.
Kwasir nie zostaje na tronie w Asgardzie. Wędruje po świecie, odpowiada na wszystkie pytania, uczy ludzi i inne istoty. W tej scenie mit podpowiada prostą myśl: prawdziwa mądrość rodzi się z pojednania, ze spotkania różnych stron, które potrafiły zakończyć konflikt. To jednak tylko pierwsza, jasna część opowieści. Wkrótce wchodzą na scenę krasnoludy – a wraz z nimi chciwość i przemoc.
Zbrodnia, z której powstaje natchnienie
Dwaj krasnoludowie, Fjalar i Galar, zapraszają Kwasira w odwiedziny. Zamiast gościć go jak nauczyciela, zabijają go i spuszczają jego krew do dwóch czar i jednego kotła. Do krwi dodają miód. W efekcie powstaje niezwykły trunek – miód poezji. Ten, kto się go napije, zyskuje dar mądrego, pięknego i przekonującego słowa: staje się poetą, skaldem, mędrcem.
W tej chwili mit robi się wyraźnie ciemniejszy. Dar poezji ma swoje źródło w morderstwie. Z dolania miodu do krwi rodzi się napój, który łączy w sobie słodycz i przemoc. Mądrość uosabiana przez Kwasira nie zostaje przekazana dobrowolnie – zostaje przywłaszczona. To bardzo nordyckie ujęcie: wielkie moce i wielka wiedza rzadko mają czyste początki.
Górska kryjówka i straż olbrzymów
Fjalar i Galar szybko pakują się w kłopoty. Zabijają także olbrzyma Gillinga i jego żonę, co ściąga na nich gniew ich syna, Suttunga. Ten dopada krasnoludy i stawia im ultimatum. W zamian za życie mają oddać miód poezji.
Suttung zabiera więc naczynia z napojem i ukrywa je głęboko w górze Hnitbjörg. Na straży zostawia swoją córkę, Gunnlöd. Miód poezji trafia w ręce olbrzymów i staje się skarbem pilnie strzeżonym, praktycznie nieosiągalnym. Jest, ale nikt poza Suttungiem i Gunnlöd nie ma do niego dostępu.
Na tym etapie opowieści widać już wyraźnie, że dar słowa nie jest powszechny. Jest czymś, co można zamknąć w naczyniach, schować w skalnej grocie i pilnować jak najcenniejszego skarbu.
Odyn w przebraniu i trzy noce z Gunnlöd
Wieść o miodzie poezji dociera do Odyna. Dla władcy Asgardu to temat idealnie wpisujący się w jego obsesję na punkcie wiedzy. Odyn w mitach ryzykuje bardzo wiele, by posiąść tajemnice – oddaje oko, wiesza się na drzewie świata, schodzi do krainy zmarłych. Nic dziwnego, że postanawia zdobyć także miód poezji.
Nie robi tego jednak w otwartej walce. Przyjmuje imię Bölverkr, zatrudnia się u brata Suttunga, Baugiego, jako najemnik i przez rok wykonuje dla niego ciężką pracę. W zapłacie domaga się dostępu do miodu. Suttung odmawia, ale Baugi i Odyn wiercą otwór w górze.
Odyn zmienia się w węża, przeciska przez szczelinę do środka i spotyka Gunnlöd. Spędza z nią trzy noce. W zamian otrzymuje trzy łyki miodu – po jednym z każdego naczynia. Dla zwykłego śmiertelnika byłby to drobny łyk, dla boga okazuje się wystarczający. Odyn wypija całą zawartość, po czym przemienia się w orła i ucieka w stronę Asgardu, ścigany przez Suttunga.
Elitarny trunek i „resztki” dla reszty
Odyn dolatuje do Asgardu i wypluwa miód poezji do naczyń przygotowanych przez bogów. Od tej pory to Asowie decydują, komu podadzą ten trunek. Z ich woli rodzą się najwięksi poeci i mędrcy. Miód poezji staje się symbolem natchnienia z „górnej półki” – dostępnego dla nielicznych, namaszczonych.
Mit dodaje jednak jeszcze jedno, bardzo ludzkie i ironiczne wyjaśnienie. W pośpiechu część miodu wylewa się Odynowi poza naczynia. Te krople spadają do świata i stają się udziałem tych, którzy tworzą słabą poezję, mówią byle jak, ale lubią uważać się za natchnionych. Z miodu poezji korzystają więc zarówno wielcy skaldowie, jak i ci, którym wystarczy to, co „skapnęło” przypadkiem.
Czego uczy nas miód poezji?
Historia miodu poezji pokazuje, jak ludzie Północy myśleli o słowie. Z jednej strony jest ono wielkim darem – czymś, co potrafi odróżnić geniusza od przeciętniaka. Z drugiej – ma źródło w czynach, które trudno nazwać szlachetnymi: morderstwie Kwasira, chciwości krasnoludów, podstępie i manipulacji Odyna.
W nordyckiej mitologii nic, co naprawdę cenne, nie jest proste. Miód poezji jest słodki w smaku, ale jego historia jest gorzka. Dar słowa nie spływa łagodnie z nieba. Trzeba go zdobyć – czasem krwią, czasem podstępem, czasem ogromnym wysiłkiem.
W efekcie mit nie tylko tłumaczy poetyckim językiem, skąd biorą się wielcy poeci. Mówi też coś o odpowiedzialności za słowa. Jeśli talent jest efektem tak długiego łańcucha ofiar, zdrad i ryzyka, nie wypada go marnować na pustą gadaninę. W świecie Skandynawów słowo mogło budować sławę wojownika, godność rodu, pamięć o zmarłych. Miód poezji miał sprawić, że te słowa – opowieści, pieśni, pochwały – będą warte zapamiętania.

