Zajrzyj w przeszłość, fot. Eksperymentarium ChojniceZajrzyj w przeszłość, fot. Eksperymentarium Chojnice

Podkowa, materiał i but wystarczą, aby rozpocząć opowieść o gospodarce dawnego miasta. W Eksperymentarium w Chojnicach dzieci poznają kowala, sukiennika i szewca, obracając elementy drewnianych stanowisk oraz wskazując przedmioty związane z pracą tych rzemieślników. Za pozornie prostym zadaniem kryje się historia organizacji, które przez stulecia regulowały naukę zawodu, działalność warsztatów oraz jakość wyrobów sprzedawanych mieszkańcom.

Eksperymentarium w Chojnicach odwiedziłem wraz z żoną oraz naszymi dziećmi – trzyletnią Helenką, pięcioletnim Nikosiem i siedmioletnim Ignasiem. W części poświęconej dziejom miasta Marta Tyma, edukator wystawy interaktywnej w Chojnicach, pokazała nam trzy drewniane konstrukcje tworzące galerię dawnych cechów miejskich.

Po jednej stronie obracanych elementów znajdują się znaki poszczególnych cechów, po drugiej natomiast przedmioty związane z pracą ich przedstawicieli. Najpierw pojawia się cech kowali, a zadaniem dzieci jest rozpoznanie podkowy. Przy sukiennikach prawidłową odpowiedzią jest materiał. Ostatnia część dotyczy szewca, który wykonywał i naprawiał obuwie. Marta Tyma podaje nazwy zawodów, natomiast uczestnicy próbują wskazać wyroby powstające w danych warsztatach.

Samo zadanie trwa zaledwie kilka minut, ale otwiera znacznie większą historię. W dawnym mieście za większością przedmiotów używanych na co dzień stał konkretny rzemieślnik. Jego praca nie była jednak wyłącznie prywatną sprawą. O tym, czy mógł otworzyć warsztat, kształcić uczniów i sprzedawać swoje wyroby, często decydował cech.

Znak pozwala połączyć zawód z przedmiotem

Współczesny sklep albo zakład usługowy rozpoznajemy po nazwie firmy, reklamie lub informacji znalezionej w internecie. W dawnych miastach ważną rolę odgrywały szyldy i znaki związane z określonym rzemiosłem. Mogły przedstawiać charakterystyczne narzędzia, materiały albo gotowe wyroby.

Na stanowiskach w Eksperymentarium jedna strona obracanych elementów pokazuje znak danego cechu, a druga – przedmioty związane z pracą jego przedstawicieli. Dzieci wskazują podkowę przy kowalu, materiał przy sukienniku oraz obuwie przy szewcu.

Nie należy traktować tych przykładów jako katalogu znaków obowiązujących we wszystkich miastach i epokach. Ich wygląd mógł się różnić. Na wystawie służą przede wszystkim temu, aby zwiedzający mogli połączyć nazwę zawodu z efektem pracy rzemieślnika.

Dla dziecka słowo „cech” może brzmieć obco. Podkowa, tkanina i but są już jednak czymś konkretnym. Właśnie od takich przedmiotów rozpoczyna się opowieść o organizacji dawnego miasta.

Cech pilnował porządku w rzemiośle

Cech zrzeszał przedstawicieli jednego zawodu albo kilku pokrewnych specjalności. Jego działalność regulowały statuty, przywileje oraz przepisy miejskie. Organizacja określała warunki nauki fachu, przyjmowania nowych członków i prowadzenia własnego warsztatu. W różnym zakresie mogła również wpływać na zakup surowców, wielkość produkcji oraz sprzedaż towarów.

Jednym z najważniejszych zadań cechów było dbanie o poziom umiejętności rzemieślników i jakość ich pracy. Klient kupujący obuwie, materiał czy metalowe narzędzie nie dysponował dzisiejszymi możliwościami sprawdzenia sprzedawcy. Przynależność do cechu oznaczała, że mistrz podlegał jego zasadom i kontroli. Organizacja mogła reagować, gdy rzemieślnik naruszał obowiązujące przepisy albo oferował wyroby niespełniające przyjętych wymagań.

System chronił miejscowych fachowców, ale miał również mniej korzystną stronę. Cechy ograniczały dostęp do rynku i utrudniały działalność osobom pracującym bez ich zgody. Szczegółowe przepisy różniły się zależnie od miasta, okresu i rodzaju rzemiosła, jednak podstawowym zadaniem tych organizacji pozostawało porządkowanie życia zawodowego lokalnych rzemieślników.

Stanowiska w Eksperymentarium nie próbują przedstawiać wszystkich dawnych statutów, obowiązków i ograniczeń. Pokazują podstawę systemu: określony zawód, znak cechu oraz rzeczy wykonywane w warsztacie.

Od ucznia do mistrza prowadziła długa droga

Rzemieślnikiem nie zostawało się po krótkim szkoleniu. Wiedzę zdobywano przede wszystkim w warsztacie, pod okiem doświadczonego fachowca.

Pierwszym etapem była nauka w charakterze ucznia, nazywanego także terminatorem. Początkujący poznawał narzędzia, przygotowywał materiały i stopniowo otrzymywał coraz trudniejsze zadania. W wielu przypadkach mieszkał w domu mistrza i pozostawał pod jego opieką nie tylko podczas pracy.

Po zakończeniu nauki mógł zostać czeladnikiem. Posiadał już umiejętności zawodowe, ale nadal najczęściej pracował w warsztacie należącym do mistrza. Zdobywał kolejne doświadczenia, a niekiedy wyruszał do innych miast, aby poznawać stosowane tam techniki.

Droga do własnej pracowni wymagała spełnienia warunków określonych przez konkretny cech. W wielu organizacjach kandydat musiał wykonać pracę mistrzowską, wnieść odpowiednie opłaty i uzyskać zgodę starszyzny. Nie wszędzie zasady wyglądały identycznie, ale przejście od ucznia przez czeladnika do mistrza było charakterystycznym elementem systemu cechowego.

Określenia te przetrwały do dziś. Nadal mówimy o mistrzu w swoim fachu, a w wielu zawodach rzemieślniczych funkcjonują tytuły czeladnicze i mistrzowskie.

Kowal nie zajmował się tylko podkuwaniem koni

Podkowa jest czytelnym symbolem kowalstwa, dlatego dobrze sprawdza się na stanowisku przeznaczonym dla dzieci. Zakres pracy dawnego kowala był jednak znacznie szerszy.

W kuźni obrabiano rozgrzane żelazo. Powstawały tam między innymi gwoździe, zawiasy, okucia, elementy wozów oraz części narzędzi potrzebnych w gospodarstwach i innych warsztatach. Kowala potrzebowali więc nie tylko właściciele koni, lecz także rolnicy, budowniczowie, kupcy i pozostali rzemieślnicy.

Z czasem profesje związane z obróbką metalu stawały się coraz bardziej wyspecjalizowane. Obok kowali działali przedstawiciele innych fachów, na przykład ślusarze, nożownicy czy płatnerze. Podział obowiązków nie w każdym mieście wyglądał jednak tak samo. W mniejszych ośrodkach jeden rzemieślnik mógł wykonywać szerszy zakres prac.

Widoczna na wystawie podkowa nie zamyka zatem opowieści o kowalu. Przeciwnie – prowadzi do pytania o to, jak wiele dziedzin miejskiego życia zależało od ognia, metalu, młota i umiejętności człowieka pracującego w kuźni.

Galeria cechów miejskich, fot. Eksperymentarium Chojnice
Galeria cechów miejskich, fot. Eksperymentarium Chojnice

Sukiennik nie był krawcem

Nazwa tego zawodu może dziś prowadzić do nieporozumienia. Sukiennik nie zajmował się przede wszystkim szyciem sukien ani gotowej odzieży. Jego praca była związana z produkcją sukna, czyli odpowiednio przygotowanej i wykończonej tkaniny wełnianej. Dopiero z gotowego materiału krawiec mógł uszyć ubranie.

Dopasowanie sukiennika do materiału pokazuje dzieciom, że droga od wełny do stroju składała się z wielu etapów. W całym procesie uczestniczyli ludzie odpowiedzialni między innymi za przygotowanie włókien, przędzenie, tkanie, zagęszczanie, wykańczanie i barwienie tkanin. Zakres poszczególnych specjalności zmieniał się w zależności od miejsca oraz epoki.

W Chojnicach sukiennictwo miało szczególne znaczenie. Według informacji prezentowanych przez Eksperymentarium w XVI wieku działało w mieście 55 sukienników. O silnej miejscowej tradycji tego rzemiosła przypomina również znajdująca się w centrum ulica Sukienników.

Materiał pojawiający się na drewnianym stanowisku nie jest więc przypadkowym obrazkiem. Prowadzi bezpośrednio do historii jednej z ważnych grup zawodowych dawnych Chojnic.

Szewc nie tylko naprawiał buty

Obecnie wizyta u szewca kojarzy się najczęściej z wymianą obcasa, podeszwy albo naprawą uszkodzonego obuwia. Dawniej rzemieślnik ten również wykonywał nowe buty.

Praca wymagała przygotowania poszczególnych elementów, ich odpowiedniego uformowania i połączenia. Szewc korzystał przy tym z materiałów dostarczanych przez przedstawicieli innych specjalności. Nie przygotowywał więc wszystkich surowców samodzielnie, ale odpowiadał za wykonanie gotowego obuwia oraz jego późniejsze naprawy.

Buty miały służyć długo. Łatano je, wymieniano zużyte części i dostosowywano do potrzeb właściciela. Dobre obuwie było efektem umiejętności, czasu i pracy wykonywanej ręcznie.

Także ten zawód jest mocno związany z lokalną historią. Oficjalny opis wystawy wskazuje, że Chojnice były ważnym na Pomorzu ośrodkiem produkcji obuwia, a cech szewców należał do licznie reprezentowanych organizacji rzemieślniczych.

Trzy rzemiosła pokazują sieć miejskich zależności

Kowal, sukiennik i szewc reprezentują różne materiały oraz potrzeby mieszkańców. Pierwszy obrabiał metal, drugi uczestniczył w produkcji tkanin, a trzeci wykonywał obuwie. Żaden z nich nie działał jednak w całkowitym oderwaniu od pozostałych.

Szewc potrzebował odpowiednio przygotowanej skóry i narzędzi. Krawiec korzystał z materiału powstającego dzięki pracy przedstawicieli rzemiosł włókienniczych. Warsztaty i domy wymagały okuć, gwoździ oraz innych metalowych elementów.

Galeria cechów pozwala więc spojrzeć na dawne miasto jak na sieć powiązanych ze sobą zawodów. Za każdym przedmiotem stał określony fach, ale jego przedstawiciel często korzystał z pracy wielu innych osób.

Był to model bardzo odmienny od współczesnej produkcji masowej, w której miejsce wykonania przedmiotu może znajdować się tysiące kilometrów od sklepu. W dawnych Chojnicach związek między miejscowym warsztatem a gotowym wyrobem był znacznie bardziej widoczny niż obecnie.

Historię można wprawić w ruch

Eksperymentarium nie zastępuje podręcznika historii ani szczegółowego opracowania poświęconego organizacjom rzemieślniczym. Jego zadanie jest inne: ma uruchomić ciekawość.

Dzieci obracają elementy stanowiska, oglądają znak i próbują wskazać, co wytwarzał przedstawiciel danego fachu. Zaczynają od podkowy, materiału oraz buta, a później mogą pytać o kuźnię, sposób powstawania sukna czy narzędzia używane przez szewca.

Dzieci są z natury małymi naukowcami. Im więcej mogą zrobić samodzielnie, tym lepiej – mówi Marta Tyma.

Ta metoda szczególnie dobrze pasuje do historii rzemiosła. Dawnego fachu nie można było nauczyć się wyłącznie ze słów. Trzeba było patrzeć, próbować, powtarzać czynności i stopniowo zdobywać wprawę.

Interaktywne stanowisko nie przekazuje całej wiedzy o cechach, ale pozwala wykonać pierwszy krok. Zamiast rozpoczynać od statutu, przywileju czy daty, zaczyna od przedmiotu, który dziecko potrafi rozpoznać.

Cechowe tradycje przetrwały do współczesności

Rozwój fabryk i produkcji masowej sprawił, że dawne cechy utraciły wiele swoich uprawnień. Nie kontrolują już miejskiego rynku w taki sposób jak przed wiekami. Przetrwała jednak idea wspierania rzemieślników, przekazywania umiejętności oraz potwierdzania kwalifikacji zawodowych.

W Chojnicach działa Cech Rzemiosł Różnych, który zgodnie z informacjami organizacji funkcjonuje od 1946 roku. Zrzesza i wspiera rzemieślników, uczestniczy w praktycznej nauce zawodu oraz zajmuje się sprawami związanymi z egzaminami czeladniczymi i mistrzowskimi.

Uczeń, czeladnik i mistrz nie są zatem wyłącznie określeniami z odległej przeszłości. W zmienionej formie pozostają częścią współczesnego rzemiosła.

Trzy drewniane stanowiska w Eksperymentarium wystarczają, aby rozpocząć tę opowieść. Kowal, sukiennik i szewc przestają być wtedy nazwami zawodów zapamiętanymi z lekcji. Stają się ludźmi, bez których dawne miasto nie mogłoby normalnie funkcjonować.

Autor: Łukasz Augustyński

By Ola A.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *