Alfons Hoffmann nie należał do najbardziej rozpoznawalnych postaci II Rzeczypospolitej, choć skutki jego pracy były widoczne daleko poza środowiskiem inżynierów. Zajmował się energetyką w czasie, gdy prąd w wielu miejscach wciąż nie był czymś oczywistym, a Pomorze potrzebowało nowoczesnej infrastruktury równie mocno jak portów, kolei czy dróg.
Urodził się 12 listopada 1885 roku w Grudziądzu. W 1905 roku rozpoczął studia na Wydziale Budowy Maszyn i Elektrotechniki ówczesnej Technische Hochschule w Gdańsku. Dyplom inżyniera elektryka otrzymał w 1911 roku. Już wtedy interesowała go elektryfikacja miast – jego praca dyplomowa dotyczyła Sopotu.
Po studiach zdobywał doświadczenie w niemieckim przemyśle elektrotechnicznym. W latach 1914–1916 kierował niewielką elektrownią w Koronowie. Nie ograniczał się przy tym do pracy zawodowej. Angażował się w życie miejscowych Polaków, opiekował się chórem kościelnym, organizował spotkania, koncerty i wycieczki. To mniej znany epizod z jego biografii, rozgrywający się w mieście o znacznie starszej historii, o której pisaliśmy również w materiale Koronowo oczami Piotra Jaśka. Między klasztorem, bitwą i legendą.

Pomorze trzeba było połączyć siecią
Po zakończeniu I wojny światowej Hoffmann wrócił do Gdańska i zaangażował się w działalność dotyczącą przyszłości Pomorza. Był związany z Podkomisariatem Naczelnej Rady Ludowej, działał na rzecz przyłączenia regionu do Polski, a także uczestniczył po stronie polskiej w pracach komisji zajmującej się granicą z Wolnym Miastem Gdańskiem.
W 1920 roku rozpoczął się najważniejszy etap jego zawodowej kariery. Związał się z budową elektrowni wodnej w Gródku nad Wdą, a później przez wiele lat kierował Pomorską Elektrownią Krajową „Gródek”.
Hoffmann patrzył jednak znacznie szerzej niż na pojedynczy zakład. Wiedział, że dla rozwoju regionu nie wystarczy kilka niezależnych elektrowni. Potrzebna była sieć pozwalająca przesyłać energię między miejscowościami i zasilać coraz większych odbiorców.
„Mały Plan Gródka”
W 1922 roku opracował koncepcję elektryfikacji Pomorza znaną jako „Mały Plan Gródka”. Projekt zakładał wykorzystanie 23 elektrowni oraz budowę sieci przesyłowej o napięciu 60 kV. Wśród planowanych inwestycji znalazło się dziewięć nowych elektrowni wodnych, między innymi w Żurze, Tleniu i Tczewie.
Nie wszystkie zamierzenia zostały później zrealizowane dokładnie według tego projektu, ale sam kierunek miał duże znaczenie. Elektrownie miały przestać działać wyłącznie na potrzeby najbliższej okolicy. Chodziło o stworzenie większego systemu obejmującego znaczną część Pomorza.
Z czasem sieć związana z Gródkiem połączyła się między innymi z Toruniem, Grudziądzem i Gdynią. Powstawała infrastruktura, dzięki której energia mogła docierać tam, gdzie szybko rozwijały się miasta i przemysł.
Żur i energia dla Gdyni
Jednym z najważniejszych przedsięwzięć związanych z działalnością Hoffmanna była elektrownia wodna w Żurze. Oficjalnie otwarto ją 15 lutego 1930 roku. W uroczystości uczestniczył prezydent Ignacy Mościcki. Powstały także linie wysokiego napięcia łączące system Gródka i Żuru z Gdynią. Miało to szczególne znaczenie w czasie, gdy miasto i port nad Bałtykiem rozbudowywały się w ogromnym tempie.
Gdynia nie mogła rozwijać się bez niezawodnych dostaw energii. Port, zakłady przemysłowe, kolej i powstające dzielnice potrzebowały coraz większej ilości prądu. Była to również część szerszej polityki państwa, które chciało uniezależnić swój handel morski od Wolnego Miasta Gdańska. Ten sam międzywojenny kontekst widać z innej strony w historii Westerplatte między dwoma wojnami.
Dla Hoffmanna elektryfikacja nie była więc wyłącznie technicznym zadaniem. Sieć energetyczna stawała się zapleczem rozwoju całego regionu.

Prąd miał trafić również do mieszkań
Na elektrowniach i liniach przesyłowych jego działalność się nie kończyła. Hoffmann interesował się również zwiększaniem praktycznego wykorzystania energii. W latach 1932–1933 w Gródku powstała Fabryka Grzejników Elektrycznych. Wytwarzano tam między innymi kuchenki, bojlery, grzejniki i żelazka. Zakład rozwinął się do przedsiębiorstwa zatrudniającego kilkuset pracowników.
Hoffmann propagował również stosowanie urządzeń elektrycznych w gospodarstwach domowych. Organizowano pokazy ich działania oraz kursy prezentujące możliwości wykorzystania energii elektrycznej w codziennym życiu. Dziś trudno dostrzec w tym coś niezwykłego. W latach 30. elektryczna kuchenka czy bojler były jednak częścią technologicznej zmiany, która dopiero docierała do wielu polskich domów.
Wojna przerwała jego przedwojenną działalność
W 1938 roku Hoffmann zakończył pracę w Pomorskiej Elektrowni Krajowej „Gródek” i przeniósł się na Śląsk. Po wybuchu wojny znalazł się poza Pomorzem. Przebywał między innymi we Lwowie, a po zajęciu miasta przez Niemców przedostał się do Warszawy. Pracował później w Międzylesiu pod fałszywym nazwiskiem.
Po zakończeniu wojny ponownie związał się z energetyką. Uczestniczył w pracach związanych z odbudową infrastruktury energetycznej, a od 1949 roku pracował na Politechnice Gdańskiej. Zajmował się również działalnością naukową. W 1957 roku otrzymał tytuł profesora nadzwyczajnego. Zmarł 30 grudnia 1963 roku w Gdańsku.
Człowiek, który patrzył dalej niż jedna elektrownia
Znaczenie Hoffmanna nie sprowadza się do jednego obiektu ani jednego projektu. Ważniejsze było jego podejście do energetyki jako systemu. Elektrownia miała współpracować z siecią, a sieć miała doprowadzać energię do kolejnych miast, portów, fabryk i gospodarstw domowych.
Ślady jego działalności pozostały na Pomorzu do dziś. Jego nazwisko pojawia się przy obiektach energetycznych, na tablicach pamiątkowych i szlakach turystycznych.
Biografia Hoffmanna przypomina przy okazji, jak wyglądała modernizacja II Rzeczypospolitej poza polityką i wojskiem. Odbudowa państwa oznaczała również projektowanie sieci, stawianie słupów wysokiego napięcia, budowę elektrowni i doprowadzanie prądu do miejsc, które miały rozwijać się przez kolejne dziesięciolecia. Alfons Hoffmann był jednym z ludzi, którzy tę pracę wykonywali.


